– Jeżeli mówimy o Głuchoniemcach, to na pewno nie mówimy o Niemcach. To polska grupa kulturowa – podkreśla prof. Marcin Wojciech Solarz z Uniwersytetu Warszawskiego. Naukowcy badają historię potomków średniowiecznych osadników w Małopolsce i na Podkarpaciu. Pierwsze wyniki analiz DNA wskazują, że populacja Głuchoniemców różni się od ogółu mieszkańców Polski, a pod względem pochodzenia wykazuje podobieństwa do populacji Czech. Badacze odkrywają też różnice między dawnymi skupiskami ludności w okolicach Biecza, Krosna i Łańcuta. Wciąż poszukują ochotników do badań.
Głuchoniemcy nie byli Niemcami. Naukowcy odkrywają zapomnianą historię regionu
– Jeżeli mówimy o Głuchoniemcach, to na pewno nie mówimy o Niemcach. To polska grupa kulturowa – podkreśla prof. Marcin Wojciech Solarz z Uniwersytetu Warszawskiego.
Naukowcy badają historię potomków średniowiecznych osadników w Małopolsce i na Podkarpaciu. Pierwsze wyniki analiz DNA wskazują, że ich populacja różni się od ogółu mieszkańców Polski, a pod względem pochodzenia wykazuje podobieństwa do populacji Czech. Badacze wciąż poszukują ochotników do projektu.
Głuchoniemcy to grupa kulturowa, której historia sięga średniowiecznego osadnictwa na ziemiach polskich. Jej ślady zachowały się przede wszystkim w okolicach Biecza, Krosna i Łańcuta. Choć pierwsi osadnicy przybywali z terenów niemieckojęzycznych, przez kolejne stulecia następowała ich polonizacja i stopniowe zacieranie odrębności językowej.
Historię tej społeczności badają naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego. Efektem sześcioletniej pracy jest publikacja „Głuchoniemcy w historii i kulturze Karpat”, której redaktorami są prof. Marcin Wojciech Solarz, dr Marta Raczyńska-Kruk i dr Piotr Kołpak. W przygotowaniu książki uczestniczyło ponad 30 autorów.
Głuchoniemcy w Małopolsce. Ślady niemieckiego osadnictwa przetrwały w nazwach miejscowości
Jak tłumaczy prof. Solarz, pozostałości dawnego osadnictwa można odnaleźć przede wszystkim w nazwiskach mieszkańców oraz nazwach geograficznych. Wpływy niemieckie w nazwiskach są bardziej widoczne w okolicach Krosna i Łańcuta, natomiast w nazwach miejscowości – w rejonie Biecza.
– Jeżeli wspomnimy Rychwałd, Szynwałd, Szymbark, Binarową, to widać te nazwy pochodzenia niemieckiego – wylicza geograf.
Nie zawsze jednak pochodzenie nazw jest oczywiste. Naukowcy analizują między innymi etymologię Ryglic, dla której istnieją zarówno polskie wyjaśnienia, jak i możliwy niemiecki odpowiednik. Ciekawym przykładem są również Ołpiny, których nazwa, zdaniem badaczy, mogła ulec przekształceniom pod wpływem języka niemieckiego.
Sama nazwa Głuchoniemcy była niegdyś powszechniejsza. W XIX wieku używał jej między innymi Wincenty Pol. Mówiono wówczas nawet o podróży „na Głuchoniemcy”, traktując to określenie jako nazwę regionu. Z czasem zaczęło ono znikać z opracowań naukowych.
– W okresie międzywojennym konflikt polsko-niemiecki był na tyle ostry, że polska nauka starała się zastąpić ten etnonim i nazwę regionu nowymi, sztucznymi terminami – wyjaśnia profesor.
Tak pojawiły się określenia Rzeszowiacy i Pogórzanie.
Niemcy chcieli germanizować Głuchoniemców podczas wojny
Historia tej społeczności znalazła się również w centrum zainteresowania niemieckich okupantów. III Rzesza próbowała wykorzystać średniowieczne pochodzenie mieszkańców do ich germanizacji.
W czasie II wojny światowej do poszczególnych miejscowości docierały niemieckie grupy prowadzące szczegółowe spisy ludności. Na podstawie nazwisk próbowano rozróżniać mieszkańców polskich i głuchoniemieckich. Tych ostatnich dzielono dodatkowo według wieku.
– Wydaje się, że wydzielenie dzieci i młodzieży było nakierunkowane na to, żeby w przyszłości te grupy zgermanizować – mówi prof. Solarz.
Badacz zaznacza jednak, że plany okupantów nie oznaczały łagodniejszego traktowania miejscowej ludności. Skala niemieckiego terroru była porównywalna z innymi regionami okupowanej Polski.
Jako przykład rodziny o głuchoniemieckich korzeniach wskazuje rodzinę Ulmów z Markowej.
Badania DNA Głuchoniemców. Pierwsze wyniki i poszukiwanie ochotników
Nowym etapem badań nad Głuchoniemcami są analizy genetyczne. Naukowcy chcą dzięki nim ustalić pochodzenie średniowiecznych osadników, powiązania między dawnymi skupiskami ludności oraz możliwe migracje.
Pierwsze wyniki przynoszą interesujące ustalenia.
– Generalnie Głuchoniemcy odróżniają się od całej populacji Polski. Ta populacja wydaje się podobna do populacji Czech, jeżeli chodzi o pochodzenie ludzi – mówi prof. Solarz.
Badania pokazują również różnice między zachodnią częścią dawnego obszaru Głuchoniemców, w okolicach Biecza, a rejonami Krosna i Łańcuta. Według profesora dotychczasowe wyniki genetyczne potwierdzają ustalenia wynikające z badań historycznych, językowych i geograficznych.
Projekt wciąż trwa. Naukowcy zamierzają przebadać do 500 ochotników, a obecnie są mniej więcej na półmetku. Szczególnie poszukują mężczyzn, których rodziny od wielu pokoleń zamieszkują dorzecza środkowej Wisłoki i Wisłoka.
– Każdy z uczestników badania otrzymuje informacje o tym, skąd przyszli jego przodkowie – wyjaśnia profesor.
Aby wziąć udział w projekcie, należy znaleźć formularz na profilu facebookowym badaczy. Materiał genetyczny pobiera się samodzielnie, wykonując bezbolesny wymaz z wewnętrznej strony policzka.
Skąd przybyli do Małopolski "Głuchoniemcy"? Ochotnicy do badań poszukiwani