Wtorek, 27 paź 7 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

„Zarabiają na wszystkim”. Jak działa mafia śmieciowa w Małopolsce?

„Zarabiają na wszystkim” – mówi Wojciech Żurawski, publicysta ekonomiczny WNP.pl, komentując działalność tzw. mafii śmieciowej. W Małopolsce śledczy zabezpieczyli już dziesiątki nielegalnych składowisk, a zarzuty usłyszało ponad 150 osób. Ekspert wskazuje, że przestępcy wykorzystują luki w systemie i wysokie koszty legalnej utylizacji odpadów.

„Zarabiają na wszystkim”. Jak działa mafia śmieciowa w Małopolsce?
Fot. ilustracyjne/Pexels

Posłuchaj całej rozmowy

Kolejne śledztwa pokazują, że nielegalny obrót odpadami nie jest działalnością przypadkową ani marginalną. To biznes, w którym można zarabiać na niemal każdym etapie: od wystawiania dokumentów potwierdzających rzekome zagospodarowanie odpadów, przez ich transport i magazynowanie, aż po ostateczne pozbycie się problemu.

Akcja służb w Małopolsce i na Śląsku. Zatrzymania w sprawie nielegalnego obrotu odpadami

Radio Kraków

Mechanizm jest prosty. Legalna utylizacja kosztuje, a wiele firm nie ma możliwości samodzielnego zagospodarowania odpadów. Zlecają więc usługę wyspecjalizowanym podmiotom. Tam pojawia się miejsce dla firm, które zamiast bezpiecznie przetworzyć odpady, wywożą je na nielegalne składowiska, zakopują albo porzucają.

– Zarabiają na wszystkim. Zarabiają na tym, że wystawiają nielegalne certyfikaty dotyczące utylizacji odpadów – mówi Wojciech Żurawski, publicysta ekonomiczny WNP.pl.

Skala procederu każe jednak postawić pytanie nie tylko o sprawców, ale też o nadzór. Duże składowisko odpadów trudno ukrywać przez długi czas. Ciężarówki muszą gdzieś wjeżdżać, odpady są magazynowane na konkretnym terenie, a w przypadku substancji chemicznych czy spalania często pojawia się także charakterystyczny zapach.

– Przecież to generalnie nie jest coś, co można ukryć – zauważa Żurawski.

Jego zdaniem problem nie dotyczy wyłącznie Małopolski. Podobne przypadki pojawiają się w różnych częściach kraju, a odpady bywają znajdowane także podczas inwestycji budowlanych – w wykopach, przy drogach czy na terenach przeznaczonych wcześniej do rekultywacji.

Najprostszy sposób: podpalić

Szczególnym symbolem śmieciowego procederu stały się pożary składowisk. W 2018 roku w Polsce doszło do całej serii takich zdarzeń. Płonęły miejsca, w których zgromadzono m.in. tworzywa sztuczne, odzież i odpady przemysłowe.

Dla nieuczciwego przedsiębiorcy pożar może oznaczać szybkie rozwiązanie problemu, którego legalne zagospodarowanie kosztowałoby znacznie więcej.

Podpalacz nie zostanie zidentyfikowany. Policja umorzy śledztwo. Nawet być może jest to kwestia miliona, dwóch milionów grzywny, która zostanie nałożona na daną firmę. Ale ta firma to jest firma-słup

– mówi Żurawski.

To właśnie konstrukcja oparta na spółkach-słupach utrudnia egzekwowanie kar. Formalni właściciele mogą nie mieć majątku, a czasem – jak wskazuje publicysta – nawet pełnej wiedzy o działalności prowadzonej pod ich nazwiskiem.

Efekt jest przewidywalny: prywatny podmiot zarabia, a koszt pozostawionych odpadów spada na innych.

Rachunek trafia do mieszkańców

Jeśli nie uda się ustalić sprawcy albo firma odpowiedzialna za odpady nie ma środków, problem nie znika. Ktoś musi zabezpieczyć teren, usunąć niebezpieczne substancje i zapłacić za ich legalne zagospodarowanie.

– Kto ma dać na to pieniądze? Te pieniądze pochodzą z naszych wspólnych podatków – podkreśla Żurawski.

W praktyce oznacza to, że za działalność przestępczą mogą płacić także mieszkańcy, którzy sami przestrzegają zasad, segregują odpady i regularnie ponoszą opłaty za ich odbiór.

To jeden z największych paradoksów systemu. Legalne postępowanie z odpadami jest kosztowne, natomiast osoby działające poza prawem mogą przez długi czas przerzucać te koszty na państwo i samorządy.

Gdzie kończy się odpowiedzialność urzędników?

Żurawski uważa, że ściganie samych organizatorów procederu nie wystarczy. Jego zdaniem potrzebna jest także odpowiedzialność po stronie administracji, zwłaszcza gdy duże nielegalne składowiska przez długi czas funkcjonują na terenie jednej gminy.

Jak to jest możliwe, że nagle te wysypiska zostały odkryte, a oni o tym nie wiedzieli? Przecież ktoś ponosi za to odpowiedzialność administracyjną

– mówi.

Publicysta postuluje również stworzenie wyspecjalizowanej policji środowiskowej i rozwinięcie systemu monitorowania transportu odpadów. Wskazuje, że państwo potrafi już kontrolować przewóz paliw, środków chemicznych czy innych towarów szczególnie narażonych na nadużycia.

Podobne narzędzia, jego zdaniem, powinny działać także w gospodarce odpadami.

Przepisy bez egzekucji nie wystarczą

Problem mafii śmieciowej nie sprowadza się więc wyłącznie do wysokości kar. Jeśli ryzyko wykrycia pozostaje niewielkie, a potencjalny zysk jest bardzo wysoki, przestępczy biznes nadal będzie atrakcyjny.

– Są to zyski rzędu 200, 300, 400 procent – mówi Żurawski.

Dlatego kluczowe staje się nie tylko tworzenie nowych regulacji, ale przede wszystkim skuteczniejsze kontrolowanie transportów, szybsze wykrywanie nielegalnych składowisk i egzekwowanie odpowiedzialności od osób, które dopuściły do ich powstania.

Jeśli nie będzie efektywności egzekwowania przepisów, to żadne zapewnienia Ministerstwa Klimatu, żadne zapewnienia Ministerstwa Finansów nie przyniosą tego efektu, który powinien być podstawą funkcjonowania tego typu działalności, która ma ukrócić przestępczość

– podsumowuje Wojciech Żurawski.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania