Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Zakaz nauki pisania w zerówkach. Co naprawdę powiedziała małopolska kurator

- Niczego nie zakazałam. Jedynie zrobiłam to, co każdy porządny kurator powinien zrobić, czyli przypomniałam zapisy podstawy programowej - mówi w rozmowie z Radiem Kraków Gabriela Olszowska, małopolska kurator oświaty. W ostatnich dniach głośno zrobiło się o rzekomym zakazie nauki pisania dzieci w zerówkach. Zareagowało nawet Ministerstwo Edukacji, które wydało swoje oświadczenie.

Zakaz nauki pisania w zerówkach. Co naprawdę powiedziała małopolska kurator
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Pixabay

Wywołała pani duże zamieszanie na skalę ogólnopolską. Chodzi oczywiście o rzekomy zakaz nauki pisania w zerówkach. Jest ten zakaz czy go nie ma?

Nie wywołałam żadnego skandalu. Media usiłują podbić bębenek. To po pierwsze. Po drugie, niczego nie zakazałam. Jedynie zrobiłam to, co każdy porządny kurator powinien zrobić, czyli przypomniałam zapisy podstawy programowej.

Co ta podstawa programowa mówi?

Nakazuje określone rzeczy zrobić nauczycielowi przedszkola i tyle. To jest wszystko, co zrobiłam. Przypomniałam, co powinni robić nauczyciele w przedszkolu.

Kurator oświaty: Nie uczmy dzieci pisania zbyt wcześniej. Ekspert: Dzieci są różne

Bartłomiej Ziaja

Ale na to, co pani powiedziała, zareagowało nawet Ministerstwo Edukacji. Wydało też swoje oświadczenie, w którym mówi, że absolutnie dzieci w zerówkach uczyć się pisać mogą.

Obawiam się, że nie rozumiemy podstawowej rzeczy: co to jest pisanie. Jeżeli chodzi o ćwiczenie małej motoryki, to ja to wręcz rekomenduję. Natomiast bardzo trzeba uważać z tak zwanym pisaniem w liniaturze i w małych kratkach ciągłych wyrazów, ponieważ trzeba określić dojrzałość szkolną dziecka.

Nauczyciele, zwłaszcza nauczyciele 1-3 oraz wychowania przedszkolnego, powinni się skupić na tym, co jest w podstawie. Są świetnymi fachowcami i doskonale wiedzą, jak się ćwiczy rękę, małą, dużą motorykę. O tym piszę w swoim stanowisku. Stworzono fakt medialny.

Co pani tak naprawdę powiedziała?

Powiedziałam wielokrotnie, że nie należy przyspieszać pisania. Przez pisanie rozumiem siedzenie w ławce 3-4 godziny przy stoliczku, trzymanie niedojrzałym chwytem pisarskim pióra, długopisu czy ołówka i kreślenie liter w liniaturach.

Jeżeli nauczyciel stwierdzi dojrzałość pisarską ucznia, to może sześciolatek pisać. Nie ma żadnego zakazu.

Natomiast jeśli nie stwierdzi, twierdzi pani w oświadczeniu, które jest na stronach Kuratorium Umowy Oświaty, że to grozi między innymi dysleksją.

Może skutkować. Może skutkować dysleksją, dysgrafią.

Mamy klasy maturalne, gdzie 50% uczniów ma jakiś „dys-”. Albo dziecko w klasie pierwszej, drugiej, trzeciej nie umie pisać. I trzeba się zastanowić, co takiego się stało w historii tego dziecka, że skutki są takie, a nie inne.

To jest zasada domina. Trzeba bardzo wyważyć moment, w którym dziecko jest zdolne do pisania. Jeżeli jest to w wieku sześciu lat, należy ćwiczyć, bawić się.

Przede wszystkim pisanie jest działaniem psychomotorycznym. Musi być do tego dojrzały mózg.

Wszystkie formy pisania na papierze, w rozumieniu linii falistych, okrągłych, kształtów, elementów pisania, są jak najbardziej potrzebne. Trzeba się skłonić ku podstawie programowej. Mam wrażenie, nie wszyscy ją dobrze przemyśleli.

Jeśli dziecko samo chce pisać, samo się nauczyło, to powinno się mu zabraniać, jeśli nauczyciel uzna, że jest jeszcze do tego niedojrzałe?

Jeżeli dziecko samo chce pisać, to dziecko samo pisze. Aktywności ucznia nie można zamykać. Ale my mylimy dwa fakty: pisanie spontaniczne z ukrzesłowieniem dzieci.

Jeżeli dziecko jest dojrzałe, to może takie ćwiczenia robić. To są bardzo odpowiedzialne ćwiczenia i nauczyciel wie, kiedy je włączyć. Nie jest także prawdą, że jeżeli dziecko jest niedojrzałe do pisania, wyćwiczy tę umiejętność, pisząc wiele stron. U dziecka mniej znaczy więcej. Mniej pewnych ćwiczeń, ale we właściwym czasie.

I najtrudniejszym czasem jest właśnie 6 lat.

Nie tak dawno mieliśmy reformę edukacji. Sześciolatki przez dwa lata chodziły do pierwszej klasy już.

Sześciolatek w szkole jest jak najbardziej fajnym rozwiązaniem i on jest dalej sześciolatkiem w szkole. I gdyby był w tej szkole, powinien pracować jako sześciolatek.

Jeśli ktoś wpadł na to, że sześciolatek w szkole powinien być traktowany jak siedmiolatek, nie rozumie w ogóle psychorozwoju dziecka. Dziecko w szkole, sześciolatek miało być traktowane jako sześciolatek. Dziecko, które zostało w przedszkolu jako sześciolatek, jest dalej tym samym sześciolatkiem.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego