Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Skąd się wziął Dzień Kobiet?

Przed Dniem Kobiet warto przypomnieć, jakie są korzenie tego, dziś traktowanego nieco nieufnie, święta. Początki Międzynarodowego Dnia Kobiet wywodzą się z ruchów robotniczych w Ameryce Północnej i Europie. Pierwsze obchody Narodowego Dnia Kobiet odbyły się 28 lutego 1909 r. w Stanach Zjednoczonych. Rok wcześniej ulicami Nowego Jorku przemaszerowało 15 tysięcy robotnic zakładów odzieżowych, domagając się lepszych warunków pracy. A te były fatalne. Kilka lat później w jednej z nowojorskich szwalni zginęło podczas pożaru blisko 200 robotnic.

Skąd się wziął Dzień Kobiet?
Parada sufrażystek w Nowym Jorku (1912), fot. Wikipedia

Kobiety o swoje prawa zaczęły się jednak dopominać już dużo wcześniej. Od połowy XIX wieku, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i Stanach zjednoczonych, ruch sufrażystek przebierał na sile. Głównym postulatem było przyznanie praw wyborczych. Zdeterminowane sufrażystki nie cofały się przed wystąpieniami gwałtownymi, pikietując urzędy publiczne, wdzierając się na sale obrad Izby gmin i przerywając wiece wyborcze. Jedna z nich, Emilia Davidson, zginęła podczas wyścigów konnych, stratowana przez konia. Wbiegła z transparentem na tor, wprost pod konia w barwach króla Jerzego V.

Jednak dopiero I wojna światowa przyniosła przełom. Podczas gdy mężczyźni poszli na front, kobiety zajęły ich miejsce w zakładach pracy i innych sektorach życia publicznego. Po zakończeniu działań wojennych nie było powrotu do przeszłości. Brytyjskie kobiety otrzymały pełnie praw wyborczych w 1929.

Również w odradzającej się Polsce kobiety nie zapominały upomnieć się o swoje prawa. Nie było jednak demonstracji, a cierpliwie stojąca na mrozie pod domem marszałka Piłsudskiego delegacja kobiet z trzech zaborów. Marszałek przyjął ich petycję i zdecydował, że Polkom należą się pełne prawa wyborcze.

Gorzej było z równością  w innych dziedzinach. W II RP zamężna kobieta nie mogła pracować bez zgody męża. W województwie śląskim kobiety po zamążpójściu były automatycznie zwalanie z pracy. Kobiety mogły co prawda studiować dowolny kierunek, ale dostęp do niektórych zawodów był bardzo trudny. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku było tylko 7 kobiet na stanowiskach sędziowskich i jedna pani prokurator. Z mocy ustawy kobieta nie mogła być ławnikiem. Prawo rodzinne również dyskryminowało kobiety. Domaganie się ustalenia ojcostwa i co za tym idzie alimentów, było w II RP prawie niewykonalne.

Działania sufrażystek i radyklanych feministek budzą dziś czasem drwiny czy lekceważenie. Jednak bez ich odwagi i determinacji kobiety, również w Polsce, nie byłyby tym, kim są. Dla wielu odgrywanie roli żony i matki jest dobrym pomysłem. Ważne jednak jest to, że jest wybór a nie przymus.

Marta Szostkiewicz

Kobiety o swoje prawa zaczęły się jednak dopominać już dużo wcześniej. Od połowy XIX wieku, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i Stanach zjednoczonych, ruch sufrażystek przebierał na sile. Głównym postulatem było przyznanie praw wyborczych. Zdeterminowane sufrażystki nie cofały się przed wystąpieniami gwałtownymi, pikietując urzędy publiczne, wdzierając się na sale obrad Izby gmin i przerywając wiece wyborcze. Jedna z nich, Emilia Davidson, zginęła podczas wyścigów konnych, stratowana przez konia. Wbiegła z transparentem na tor, wprost pod konia w barwach króla Jerzego V.

Jednak dopiero I wojna światowa przyniosła przełom. Podczas gdy mężczyźni poszli na front, kobiety zajęły ich miejsce w zakładach pracy i innych sektorach życia publicznego. Po zakończeniu działań wojennych nie było powrotu do przeszłości. Brytyjskie kobiety otrzymały pełnie praw wyborczych w 1929.

Również w odradzającej się Polsce kobiety nie zapominały upomnieć się o swoje prawa. Nie było jednak demonstracji, a cierpliwie stojąca na mrozie pod domem marszałka Piłsudskiego delegacja kobiet z trzech zaborów. Marszałek przyjął ich petycję i zdecydował, że Polkom należą się pełne prawa wyborcze.

Gorzej było z równością  w innych dziedzinach. W II RP zamężna kobieta nie mogła pracować bez zgody męża. W województwie śląskim kobiety po zamążpójściu były automatycznie zwalanie z pracy. Kobiety mogły co prawda studiować dowolny kierunek, ale dostęp do niektórych zawodów był bardzo trudny. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku było tylko 7 kobiet na stanowiskach sędziowskich i jedna pani prokurator. Z mocy ustawy kobieta nie mogła być ławnikiem. Prawo rodzinne również dyskryminowało kobiety. Domaganie się ustalenia ojcostwa i co za tym idzie alimentów, było w II RP prawie niewykonalne.

Działania sufrażystek i radyklanych feministek budzą dziś czasem drwiny czy lekceważenie. Jednak bez ich odwagi i determinacji kobiety, również w Polsce, nie byłyby tym, kim są. Dla wielu odgrywanie roli żony i matki jest dobrym pomysłem. Ważne jednak jest to, że jest wybór a nie przymus.

Marta Szostkiewicz

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"