Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Niemiły paradoks kredytów zaciągniętych we frankach

Najwięcej kredytów we frankach szwajcarskich kupujący mieszkania w Polsce wzięli w latach 2006 - 2008. Kurs franka był wtedy, w porównaniu z dzisiejszym, niewyobrażalnie niski. Wynosił od niespełna dwóch do dwóch złotych i 30 groszy. Najmniej za szwajcarską walutę płaciliśmy w 2008 roku, tuż przed wybuchem światowego kryzysu bankowego.

Kurs wynosił wtedy nieco ponad  jeden złoty 96 groszy. Potem cena franka już tylko rosła, osiągając na przełomie lat 2008 i 2009 nieco ponad 3 złote  20 groszy, a w roku 2011 - 3 złote 77 groszy. Dla zapożyczonych we frankach oznaczało to nie tylko wzrost raty, ale też wzrost kwoty do spłaty, która, mimo regularnego wpłacania rat nie tylko nie malała, ale wzrastała, w wielu przypadkach nawet o 70%. To niemiły paradoks. Choć spłacamy raty, kredyt rośnie. Co gorsza, w przypadkach mieszkań kupowanych podczas tak zwanej cenowej "górki" czy też "bańki", wartość nieruchomości spadła.

Nieliczni analitycy rynku i eksperci obawiali się takiego rozwoju wypadków i zniechęcali zarówno banki, jak i klientów, do kredytów we frankach. Przypominali, że najbezpieczniej zaciągać kredyt w walucie, w jakiej się zarabia. Ten argument jednak nie wytrzymał konfrontacji z bardzo atrakcyjną wówczas ceną frankowych kredytów hipotecznych, dużo tańszych od kredytów w złotówkach.  Dołączyła do tego niezwykła determinacja banków, które proponowały kredyty właśnie we frankach. Były one  dostępne dla znacznie większej liczby klientów niż droższe i wymagające wyższych zarobków złotówki.

Już około 2006 r. rozpoczęto prace nad tak zwaną rekomendacją S ( dokument przygotowany przez Komisję Nadzoru Bankowego), która w całości weszła w życie 1 lipca 2014-go roku. Rekomendacje służą poprawianiu stabilności i bezpieczeństwa polskiego rynku finansowego. Nazwa tego narzędzia może być myląca, bo Komisja nie tyle rekomenduje, co raczej narzuca bankom pewne rozwiązania. Ta oznaczona literą "S" spowodowała, że kredyty we frankach stały się prawie nieosiągalne. Mogli je wziąć tylko lepiej i najlepiej zarabiający, którzy na miesięczną ratę mogli przeznaczyć nie więcej niż 42 procent swoich przychodów.

Teraz kredyt we frankach ma od 550 tys. do 700 tys. kredytobiorców w Polsce. Dużo się dla nich zmieniło. Wzrosły raty, wzrósł też ich dług, liczony łącznie, który teraz osiągnął  nawet 170 mld złotych. Według niektórych ekspertów, dzięki interwencji Szwajcarskiego Banku Centralnego, kurs franka może jednak w ciągu miesiąca spaść poniżej 4 zł.

Daniela Motak/jg

Kurs wynosił wtedy nieco ponad  jeden złoty 96 groszy. Potem cena franka już tylko rosła, osiągając na przełomie lat 2008 i 2009 nieco ponad 3 złote  20 groszy, a w roku 2011 - 3 złote 77 groszy. Dla zapożyczonych we frankach oznaczało to nie tylko wzrost raty, ale też wzrost kwoty do spłaty, która, mimo regularnego wpłacania rat nie tylko nie malała, ale wzrastała, w wielu przypadkach nawet o 70%. To niemiły paradoks. Choć spłacamy raty, kredyt rośnie. Co gorsza, w przypadkach mieszkań kupowanych podczas tak zwanej cenowej "górki" czy też "bańki", wartość nieruchomości spadła.

Nieliczni analitycy rynku i eksperci obawiali się takiego rozwoju wypadków i zniechęcali zarówno banki, jak i klientów, do kredytów we frankach. Przypominali, że najbezpieczniej zaciągać kredyt w walucie, w jakiej się zarabia. Ten argument jednak nie wytrzymał konfrontacji z bardzo atrakcyjną wówczas ceną frankowych kredytów hipotecznych, dużo tańszych od kredytów w złotówkach.  Dołączyła do tego niezwykła determinacja banków, które proponowały kredyty właśnie we frankach. Były one  dostępne dla znacznie większej liczby klientów niż droższe i wymagające wyższych zarobków złotówki.

Już około 2006 r. rozpoczęto prace nad tak zwaną rekomendacją S ( dokument przygotowany przez Komisję Nadzoru Bankowego), która w całości weszła w życie 1 lipca 2014-go roku. Rekomendacje służą poprawianiu stabilności i bezpieczeństwa polskiego rynku finansowego. Nazwa tego narzędzia może być myląca, bo Komisja nie tyle rekomenduje, co raczej narzuca bankom pewne rozwiązania. Ta oznaczona literą "S" spowodowała, że kredyty we frankach stały się prawie nieosiągalne. Mogli je wziąć tylko lepiej i najlepiej zarabiający, którzy na miesięczną ratę mogli przeznaczyć nie więcej niż 42 procent swoich przychodów.

Teraz kredyt we frankach ma od 550 tys. do 700 tys. kredytobiorców w Polsce. Dużo się dla nich zmieniło. Wzrosły raty, wzrósł też ich dług, liczony łącznie, który teraz osiągnął  nawet 170 mld złotych. Według niektórych ekspertów, dzięki interwencji Szwajcarskiego Banku Centralnego, kurs franka może jednak w ciągu miesiąca spaść poniżej 4 zł.

Daniela Motak/jg

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut