Po referendum, które doprowadziło do odwołania prezydenta Krakowa, miasto wciąż czeka na wyznaczenie terminu przedterminowych wyborów. Oficjalna kampania jeszcze się nie rozpoczęła, ale potencjalni kandydaci już promują się w przestrzeni publicznej i mediach społecznościowych. – „Kampanię polityk zaczyna prowadzić dzień po wyborach, a nie sześć tygodni przed nimi” – mówi Róża Rzeplińska ze Stowarzyszenia 61. W rozmowie z Radiem Kraków wyjaśnia, jakie konsekwencje ma prowadzenie nieoficjalnej kampanii jeszcze przed formalnym rozpoczęciem wyborczej rywalizacji.
Z rozmowy dowiesz się:
- Dlaczego kampania wyborcza w praktyce zaczyna się zaraz po poprzednich wyborach.
- Czemu politycy unikają niepopularnych decyzji podczas sprawowania władzy.
- Jak media społecznościowe wpływają na emocje i rozpowszechnianie fałszywych informacji.
- Co mogą zrobić obywatele, gdy zauważą dezinformację lub nieprawidłowości w kampanii.
Posłuchaj audycji
Choć termin przyspieszonych wyborów prezydenta Krakowa nie został jeszcze wyznaczony, w przestrzeni publicznej już pojawiają się billboardy potencjalnych kandydatów. Zdaniem Róży Rzeplińskiej ze Stowarzyszenia 61 i serwisu MamPrawoWiedzieć.pl nie powinno to dziwić. „Kampanię polityk zaczyna prowadzić dzień po wyborach, a nie sześć tygodni przed nimi” – podkreślała na antenie Radia Kraków.
Jak zaznacza, obecna sytuacja w Krakowie jest wyjątkowa. Referendum, które doprowadziło do odwołania prezydenta miasta, stało się jednocześnie początkiem kolejnej rywalizacji politycznej i sprawdzianem przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Kandydaci będą budować swoją rozpoznawalność i szukać poparcia także z myślą o kolejnych kampaniach.
Trudne decyzje przegrywają z kampanią
Rzeplińska zwraca uwagę, że ciągła kampania zniechęca polityków do podejmowania niepopularnych, ale koniecznych decyzji. Samorządowcy muszą odpowiadać na problemy związane z budżetem, transportem, ochroną środowiska czy starzeniem się społeczeństwa, jednak takie działania często wiążą się z kosztami i ryzykiem utraty poparcia.
„Rządzenie polega na tym, że odpowiada się na rzeczywiste problemy miasta” – mówi rozmówczyni Radia Kraków. Jej zdaniem przyszły prezydent Krakowa będzie musiał podejmować decyzje dotyczące między innymi komunikacji miejskiej, jakości powietrza, polityki mieszkaniowej czy finansowania usług publicznych. Tymczasem w kampanii łatwiej odwoływać się do emocji niż rozmawiać o kosztach i konsekwencjach konkretnych rozwiązań.
Oddłużenie Krakowa czy tylko kampanijny slogan. Ekonomista wyjaśnia o co chodzi w finansach miasta
Emocje i dezinformacja napędzają kampanie
Zdaniem Róży Rzeplińskiej media społecznościowe dodatkowo wzmacniają ten mechanizm. Algorytmy promują treści wywołujące emocje, a fałszywe informacje często rozprzestrzeniają się szybciej niż ich sprostowania.
Rozmówczyni Radia Kraków przypomina, że osoby angażujące się w działalność publiczną mogą stać się celem nieprawdziwych oskarżeń, które pozostawiają trwałe skutki. Dlatego apeluje, by mieszkańcy nie pozostawali obojętni.
„Jeżeli widzimy nieprawidłowość, zgłaszajmy ją” – podkreśla.
Wskazuje, że podejrzenia dotyczące fałszywych informacji można zgłaszać m.in. do NASK, na policję czy do Państwowej Komisji Wyborczej. Jej zdaniem aktywność obywateli może skłonić instytucje państwowe do skuteczniejszego reagowania na nieprawidłowości w kampaniach wyborczych.