Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Tak straszą i dezinformują politycy: reakcje na filmik o "czarnoskórym oszuście" na Rynku

"To straszne, czarnoskóry sprzedawca zaczepia ludzi na Rynku Głównym, wciska im towar, żąda pieniędzy!" - w taki, z rasistowskim podtekstem, przekaz uwierzyło wiele osób, które widziały niedawno filmik w internecie. Czy tak było naprawdę? Często mylimy prawdę z wymyślonym i dobrze zaprojektowanym przekazem, co więc możemy zrobić? Dr Agnieszka Walecka-Rynduch z UJ (Zakład Nowych Mediów), która była gościnią Radia Kraków, radzi: nie komentuj od razu, myśl. "Bo mamy do czynienia ze strategią opartą na języku i retoryce – na doborze tematów, które w danym momencie mają największy potencjał wywoływania lęku" - mówi Walecka-Rynduch.

Tak straszą i dezinformują politycy: reakcje na filmik o "czarnoskórym oszuście" na Rynku
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.

Czego dowiesz się z tej rozmowy:

  • Media społecznościowe stały się przestrzenią budowania lęku, który silniej angażuje niż neutralne informacje.
  • Dezinformacja opiera się na prostych mechanizmach: emocjach, stereotypach i językowej manipulacji.
  • Te same strategie były obecne także przed erą internetu – zmieniły się tylko narzędzia, nie mechanizmy.
  • Kluczową rolę odgrywa dziś obraz i algorytmy, zwłaszcza na platformach takich jak TikTok i YouTube.
  • Najskuteczniejszą obroną pozostaje dystans, refleksja i świadome analizowanie intencji nadawcy.

Posłuchaj rozmowy Piotra Łęgowskiego z dr. Agnieszką Walecką-Rynduch.

Media społecznościowe jako narzędzie do straszenia wyborców – tym razem przez prawicę. Czy to paktem migracyjnym, czy „tęczową Polską”. Jak działa taka informacja, a właściwie dezinformacja? Politycy publikują w mediach społecznościowych treści na przykład o czarnoskórych handlarzach na rynku w Krakowie (post na platformie X zamieścił Konrad Berkowicz), opatrując je komentarzami sugerującymi zagrożenie i ukryte działania polityczne. Jak walczyć z taką dezinformacją? Czy w ogóle się da?

- Można – poprzez sprawdzanie i weryfikowanie tego typu informacji. Ale pytanie: czy robią to osoby, które te posty czytają. Wpisy są specjalnie konstruowane tak, żeby były jak najbardziej skrajne i angażujące. W pewnym sensie media społecznościowe stały się mediami lękowymi, a nawet hiperlękowymi. Ta walka z „innym”, „obcym”, który staje się wrogiem, jest naszą rzeczywistością. Budowanie tej narracji opiera się nie tyle na strachu, co raczej na lęku – chodzi o wprowadzenie rozedrgania społecznego i emocjonalnego.

Raport UE: lawinowy wzrost dezinformacji z użyciem AI

Kamil Wszołek

Lęk w wielu perspektywach

Czyli jeśli my wygramy, będzie bezpiecznie, a jeśli przegramy – pojawia się niepokój?

- A jeśli przegramy – co się stanie? I właśnie wtedy pojawia się to delikatne drżenie, niepokój. To nie jest do końca strach, tylko raczej lęk. I patrząc szerzej, nie tylko przez pryzmat konkretnych osób, widzimy bardzo mocne myślenie wspólnotowe, plemienne, oparte na emocjach. A najlepiej sprzedaje się emocja negatywna. Ten lęk budowany jest w wielu perspektywach. Media społecznościowe są tylko jednym z przykładów, bo najłatwiej tam publikować. Ale jeśli spojrzymy szerzej na komunikowanie polityczne w Polsce, zobaczymy podobne mechanizmy także w innych mediach – w reklamach politycznych, w przekazach medialnych, na okładkach tygodników. To strategia oparta na języku i retoryce – na doborze tematów, które w danym momencie mają największy potencjał wywoływania lęku.


Widzimy też komentarze antyukraińskie, antymuzułmańskie, treści dotyczące osób LGBT czy polityków przedstawianych w zmanipulowany sposób, czasem z użyciem sztucznej inteligencji.

- Tak, pojawiają się również narracje o zagrożeniach, chorobach czy innych niebezpieczeństwach, które mają rzekomo przenikać przez granice. To wszystko istnieje i funkcjonuje jako element tej strategii. Dlatego warto patrzeć na takie komunikaty nie jak na prawdę, tylko jak na strategię komunikacyjną. To jest manipulacja językowa, ale taka, którą można rozpoznać. Czy pojawiają się epitety? Tak. Czy są ogólniki? Tak. Czy są emocje? Bardzo silne, angażujące, wspólnotowe. Czy pojawiają się autorytety? Tak – zarówno „nasze”, jak i „antyautorytety”, czyli przeciwnicy przedstawiani w określony sposób.

Prawda czy manipulacja? Jak działa dezinformacja

Wioletta Gawlik-Janusz

Czyli mamy do czynienia także ze stereotypami?

- Tak, to kolejny zabieg językowy. Dlatego warto analizować takie komunikaty nie jako prawdę, ale jako formę perswazji i manipulacji.

Jakiej jest cel przekazu?

A gdybyśmy przeprowadzili takie ćwiczenie: co by było, gdyby nie było internetu? Czy żylibyśmy w spokojniejszym świecie?

- To pytanie pojawia się często. Ale warto zapytać: co było wcześniej? Czy te mechanizmy są domeną internetu? Nie. Były stosowane wcześniej, choćby przez instytucje propagandy. Wtedy widzielibyśmy je w innych mediach – w prasie, na plakatach, w przekazach wizualnych. Tam również stosowano bardzo silne obrazy, często agresywne.


Czyli obraz ma ogromną siłę oddziaływania?

- Tak. Prowadzę badania w tym zakresie i mogę powiedzieć, że obraz jest językiem naszego mózgu. Słowo często schodzi na drugi plan. Ikona, symbol – to bardzo silne środki przekazu, które mogą nakłaniać do określonych działań.


Mówi się, że nie da się wygrać wyborów bez TikToka i YouTube’a.

- I bez dobrego algorytmu. Ten, kto opanuje algorytm TikToka, ten wygra wybory, i to nie tylko w Polsce.

Dr Michał Marek: "Nawet prosty przekaz polityczny może być zmanipulowany – potrzebne krytyczne myślenie obywateli"

Patryk Kubiak


Jeszcze kilka lat temu te platformy traktowano mniej poważnie, dziś generują ogromne zasięgi. Czy to głównie kwestia emocji?

- Oczywiście. Skrajne treści są najbardziej angażujące. Chodzi o wygenerowanie emocji w taki sposób, żeby były spolaryzowane i łatwe do uchwycenia.


Czy widzi pani także element mobilizacji wyborców w tych przekazach?

- Raczej budowanie zaplecza i wzmacnianie grupy. To jeszcze nie jest bezpośrednie zagrzewanie do walki, ale już porządkowanie i konsolidowanie szeregów.


Pojawiają się też opinie dotyczące zmian w podejściu do polityki międzynarodowej. Czy to widać w Polsce?

- Na razie nie. Prawa strona wciąż trzyma się narracji proamerykańskiej. Po tak mocnych deklaracjach trudno byłoby się z niej wycofać.


Na koniec – co dla higieny cyfrowej?

- Pewien rodzaj detoksu. Nie komentować od razu, tylko myśleć. Analizować komunikaty nie przez emocje, które w nas wywołują, ale przez strategię nadawcy. Zastanowić się, jaki jest cel takiego przekazu i jakiej reakcji się od nas oczekuje.

Wierzyć czy nie? Jak oceniać wiarygodność źródeł informacji w sieci

Jacek Bańka

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów