Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Lista z Auschwitz za 500 euro... Badacz Holokaustu: "To eksploatacja śmierci"

Mówiąc dosadnie: aukcje artefaktów związanych z Holokaustem to nie handel historią, lecz cudzym cierpieniem. Dlaczego te pamiątki wciąż trafiają na aukcje? Czy na pewno mówimy o oryginałach? I kim są ludzie, którzy je kupują? Na te, i wiele innych pytań, odpowiadał w Radiu Kraków dr Bartosz Kwieciński z Centrum Badań Holokaustu UJ.

Lista z Auschwitz za 500 euro... Badacz Holokaustu: "To eksploatacja śmierci"
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
  • Aukcja pamiątek po ofiarach Holokaustu to — zdaniem eksperta — skandal etyczny, bo eksploatuje ludzkie cierpienie.

  • Handel tego typu artefaktami jest szeroki, globalny i dobrze rozwinięty, szczególnie w internecie.

  • Kolekcjonerzy kierują się niezdrową fascynacją lub patologiczną potrzebą obcowania z tragiczną historią.

  • Ogromna część pamiątek na rynku to falsyfikaty, tworzone pod popyt.

  • Ekspert uważa, że nie należy wykupywać tych przedmiotów, bo napędza to proceder — do badań wystarczają kopie.

Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z dr. Bartoszem Kwiecińskim.

„Eksploatacja śmierci” — etyczny skandal, nie zwykła aukcja

Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss miał w poniedziałek (17 listopada) rozpocząć sprzedaż prywatnej kolekcji, obejmującej dokumenty i przedmioty związane z ofiarami niemieckich zbrodni; przeciw aukcji zaprotestował m.in. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, a rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz oświadczył, iż prezydent apeluje do polskiego rządu, by ten zażądał zwrotu pamiątek, a w ostateczności je wykupił. Działania domu aukcyjnego potępiła też ministra kultury Marta Cienkowska.

Aukcja ponad 600 dokumentów i przedmiotów należących do ofiar nazistowskiego terroru to — zdaniem dr. Bartosza Kwiecińskiego — nie tylko kontrowersja, lecz poważne naruszenie podstawowej etyki związanej z pamięcią o Holokauście. Ekspert podkreśla, że każdy z tych artefaktów ma indywidualną historię i powinien być traktowany z najwyższym szacunkiem. W muzeach pamięci każdy pojedynczy przedmiot jest rekonstruowany, identyfikowany i osadzany w ludzkiej opowieści. Wystawienie ich na sprzedaż oznacza — jak mówi Kwieciński — „komercyjne zgwałcenie cierpienia”.

Po ostrej reakcji Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego i polskich władz pamiątki po Holokauście wycofane z aukcji

Radio Kraków

Każda kartka papieru, każdy dokument czy fragment zabawki dziecięcej jest obudowany opowieścią, próbuje się ją zidentyfikować i nadać imię anonimowym ofiarom

- mówi dr Kwieciński.

Gość Radia Kraków zwraca uwagę, że aukcja zorganizowana w Niemczech to jedynie widoczny wierzchołek ogromnej, międzynarodowej góry lodowej. Handel listami, kartotekami, opaskami, a nawet pasiakami jest stale obecny w internecie, chociażby na amerykańskim eBayu. Setki ofert pojawiają się tam regularnie. To nie marginalny proceder, lecz stały, duży i dochodowy rynek, na którym często obraca się przedmiotami pochodzącymi od rodzin sprawców — nazistów, esesmanów, członków załóg obozów:



„Jeżeli płynie jakaś lekcja z Auschwitz, Holokaustu to taka: brońmy człowieczeństwa”

Jacek Bańka

Kim są kolekcjonerzy? O motywacjach, które trudno zaakceptować

Dlaczego ludzie w ogóle kupują takie pamiątki? Kwieciński tłumaczy: chęć posiadania „kawałka historii”, wynikająca z niezdrowej fascynacji; patologiczna potrzeba obcowania z przedmiotami związanymi ze śmiercią i Zagładą.

Zafascynowanie bywa już bardzo patologiczne — transgresyjne kolekcjonowanie pamiątek po esesmanach, załogach obozów, a nawet decyzji egzekucyjnych

- wyjaśnia rozmówca.

Czwarty wymiar zjawiska to masowe fałszowanie „pamiątek Holokaustu”. Według ekspertów nawet 50–60 proc. przedmiotów oferowanych w handlu to falsyfikaty, specjalnie „postarzane”, tworzone w ostatnich kilku lub kilkunastu latach. Silny popyt generuje zorganizowaną produkcję kolejnych „artefaktów Zagłady”, co tworzy jeszcze bardziej zdegenerowany rynek — już nie tylko kupowania pamięci, lecz jej produkowania na potrzeby konsumpcji.

"Fotografia odegrała kluczową rolę w zachowaniu pamięci o ofiarach Holokaustu"

Sylwia Paszkowska

Czy kupować takie przedmioty? Ekspert: to wątpliwe etycznie

Choć pojawiają się argumenty, że państwa lub muzealne instytucje powinny „ratować” artefakty wykupując je z rynku, dr Kwieciński jest ostrożny. Podkreśla, że zakupy napędzają rynek, a do badań wystarczają kopie. Wyjątek mógłby dotyczyć pojedynczych, absolutnie unikatowych dokumentów, ale generalnie – nie należy „monetyzować śmierci”. Rynek nie zniknie, bo jest efektem ludzkich słabości, fascynacji i braków emocjonalnych, których nie naprawi ani prawo, ani interwencje.

Wystarczy mieć kopie. Nie trzeba żadnych oryginałów — inaczej tylko napędzamy ten rynek

- uważa dr Kwieciński.

Chrześcijański antysemityzm. Dwa tysiące lat pogardy, wypędzeń i zbrodni

Rafał Nowak-Bończa

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji ds. nadużyć podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego