„Mówimy o stabilnym źródle wytwarzania energii, które pracuje 24 godziny na dobę” – podkreśla prof. Mikołaj Oettingen z Akademii Górniczo-Hutniczej. Ekspert komentuje złożenie wniosku o pozwolenie na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Choczewie i wyjaśnia, jaką rolę atom może odegrać w zapewnieniu Polsce bezpieczeństwa energetycznego oraz jak wpisuje się w cały system – obok odnawialnych źródeł energii i planowanych małych reaktorów modułowych.
Posłuchaj rozmowy
Atom w Polsce: pierwszy krok wykonany, droga jeszcze długa
Złożenie wniosku o pozwolenie na budowę elektrowni jądrowej w Choczewie to ważny etap w realizacji polskiego programu atomowego. Jak podkreśla prof. Mikołaj Oettingen z Akademii Górniczo-Hutniczej, to jeden z kluczowych kroków, ale dopiero początek wieloletniego procesu.
Zgodnie z harmonogramem pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce ma zostać uruchomiona w 2036 roku. Wcześniej konieczne będzie rozpoczęcie budowy, planowane na 2028 rok, a następnie realizacja kolejnych etapów inwestycji. Docelowo na Pomorzu mają powstać trzy bloki energetyczne.
Fejki gorętsze niż reaktor. Internetowe manipulacje wokół Choczewa
Stabilne źródło energii na dekady
Planowana elektrownia ma być jednym z największych i najbardziej stabilnych elementów polskiego systemu energetycznego. Jak wyjaśnia ekspert, będzie to źródło pracujące nieprzerwanie, niezależnie od warunków pogodowych i bez emisji dwutlenku węgla.
Tego typu instalacje funkcjonują przez bardzo długi czas – minimum 60 lat, a w praktyce nawet dłużej, ponieważ wiele istniejących elektrowni jądrowych wydłuża swój cykl życia do około 80 lat.
W przypadku realizacji pełnego programu jądrowego w Polsce, o mocy około 8 gigawatów, energetyka jądrowa mogłaby pokrywać od 10 do 15 procent krajowego zapotrzebowania na energię.
Małe reaktory – technologia przyszłości, ale jeszcze w fazie rozwoju
Równolegle do dużych elektrowni rozwijana jest koncepcja małych reaktorów modułowych (SMR). To rozwiązania, które – jak podkreśla prof. Oettingen – mają duży potencjał, ale wciąż nie zostały jeszcze komercyjnie uruchomione na świecie.
Najbardziej zaawansowane projekty powstają obecnie m.in. w Kanadzie, gdzie pierwsze wdrożenia planowane są po 2030 roku. Ekspert zaznacza, że po okresie intensywnego zainteresowania medialnego na rynku pozostały głównie technologie, które rzeczywiście mają szansę na realizację.
SMR-y mają pełnić rolę uzupełniającą wobec dużych elektrowni. Mogą zasilać konkretne zakłady przemysłowe, produkować ciepło dla przemysłu lub systemów grzewczych, a także funkcjonować jako źródła energii o mniejszej skali – dostosowane do lokalnych potrzeb.
Najpierw sprawdzone technologie
Wdrożenie małych reaktorów w Polsce będzie uzależnione od wcześniejszego przetestowania tych technologii w innych krajach. Wynika to przede wszystkim z kwestii bezpieczeństwa.
Polska nie ma jeszcze doświadczenia w eksploatacji elektrowni jądrowych, dlatego – jak wskazuje ekspert – powinna korzystać ze sprawdzonych rozwiązań i uczyć się od państw, które rozwijają energetykę jądrową od dekad.
Bezpieczeństwo pozostaje tu kluczowym kryterium, a nowe technologie muszą zostać wcześniej zweryfikowane w praktyce.
Atom i OZE – konkurencja czy współpraca?
Ekspert jednoznacznie podkreśla, że nie ma potrzeby wybierania między energetyką jądrową a odnawialnymi źródłami energii. Oba systemy powinny się uzupełniać.
Energetyka jądrowa zapewnia stabilną produkcję energii przez całą dobę, natomiast OZE – takie jak wiatr czy słońce – są zależne od warunków atmosferycznych. Wspólne funkcjonowanie tych źródeł pozwala na budowę bardziej efektywnego i elastycznego systemu.
Dodatkowym elementem, który może w przyszłości zmienić sposób funkcjonowania energetyki, są magazyny energii. Ich rozwój mógłby znacząco zwiększyć efektywność całego systemu.
Bezpieczeństwo energetyczne także w czasie konfliktu
Zróżnicowany miks energetyczny ma znaczenie również w kontekście bezpieczeństwa. Rozproszone źródła energii, takie jak OZE, są trudniejsze do zniszczenia, natomiast elektrownie jądrowe – jak pokazują doświadczenia z Ukrainy – nie są bezpośrednio atakowane ze względu na ryzyko poważnych konsekwencji.
W efekcie połączenie różnych technologii zwiększa odporność systemu energetycznego na sytuacje kryzysowe i konfliktowe.