- Kozie sery w Małopolsce są rynkiem rozwijającym się, ale startujemy praktycznie od zera. Dopiero od niedawna odtwarzana jest rasa kóz rodzimych (najliczniejsza jest koza podkarpacka, dołączyła do niej koza sandomierska i kazimierzowska). Przywróceniem tych gatunków zajmuje się Instytut Zootechniki oraz oczywiście hodowcy, którzy mogą liczyć na nasze wsparcie i dopłaty unijne. Przed nami jeszcze daleka droga, ale populacja sukcesywnie rośnie. Hodowcy są bardzo świadomi i zaangażowani. Chętnie uczestniczą w warsztatach serowarskich. Wymyślają też alternatywne źródła dochodu do produkcji serów, jak agroturystyka czy zooterapia - mówi dr Paweł Radomski, kierownik zespołu ds. współpracy z praktyką w Instytucie Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego.