Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Poczta Polska w Gdańsku

Nasza dzisiejsza historia rozegrała się tylko 5 kilometrów na południe od miejsca, które wszyscy znają - czyli od Westerplatte. Kiedy pancernik Schleswig-Holstein rozpoczął ostrzał Składnicy Tranzytowej - w innej części Gdańska oddziały SS i gdańskiej Schutzpolizei zaatakowały placówkę Poczty Polskiej - czyli urząd Pocztowy Gdańsk 1.

Poczta Polska w Gdańsku
Fot. By Artur Andrzej - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=9729502

Posłuchaj wypowiedzi

Zdając sobie sprawę z pogarszającej się sytuacji wokół Polaków i polskich spraw w Wolnym Mieście Gdańsku, wiosną 1939 roku, tamtejszą placówkę Poczty Polskiej uzbrojono, a obsadę wzmocniono pocztowcami mającymi doświadczenie wojskowe. Takimi jak dyrektor Jan Michoń, który niedługo po przeprowadzce z Krynicy do Krakowa, otrzymał nowy przydział służbowy - Gdańsk.  Zadanie przygotowania budynku poczty do obrony otrzymał ppor. rez. Konrad Guderski. Oficjalnie cywil, nieoficjalnie specjalista w dziedzinie działań dywersyjnych. Do maja, samochodami pocztowymi, przemycono do budynku 3 karabiny maszynowe, broń ręczną i granaty.

Atak rozpoczął się o 4.45, początkowo uczestniczyły w nim oddziały policji i SS Heimwehr Danzig, wsparte trzema samochodami pancernymi. Natarcie zostało odparte. W czasie drugiego ataku zginął dowodzący obroną Konrad Guderski, zastąpił go Alfons Flisykowski. Wobec zdecydowanego oporu pocztowców, siły napastników wzmocniono działami polowymi. Trzeci atak rozpoczął się po południu i zmusił obrońców do wycofania się do piwnic. Około 18.00 napastnicy za pomocą motopomp zalali piwnice benzyną i podpalili. Pięciu obrońców spłonęło żywcem. Godzinę później placówka skapitulowała. W czasie walki zginęło 14 pocztowców, ale los tych, którzy się poddali wcale nie był lepszy.
 
Z budynku, jako pierwsi wyszli: dyrektor Jan Michoń i naczelnik poczty - Józef Wąsik. Obaj zostali zabici mimo, że Michoń trzymał w ręku białą flagę. Pozostałych wzięto do niewoli, jednak ich także potraktowano po bandycku i rozstrzelano w październiku po pokazowym procesie, który urągał nawet nazistowskiemu prawu. Sędziowie, którzy skazali na śmierć polskich pocztowców - Hans Werner Giesecke i Kurt Bode, po wojnie pracowali w Niemczech spokojnie, sprawując wysokie stanowiska sądownicze w Bremie i Frankfurcie nad Menem. Dopiero w 1998 r. Sąd Krajowy w Lubece uchylił hitlerowski wyrok - stwierdził naruszenie reguł, pogwałcenie obowiązków przez sąd i uniewinnił polskich obrońców. To oni wszyscy, bez wyjątku stanowili bohatera zbiorowego dzisiejszego odcinka.  

Andrzej Kukuczka

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"