W tym nowym, wrześniowym, cyklu chciałbym przypomnieć - w czasie kilkunastu najbliższych spotkań - historię legendarnych konstrukcji stanowiących wyposażenie wojska polskiego, we wrześniu 1939. Zdaję sobie sprawę, że słowa "legendarny" w kilku przypadkach użyłem nieco na wyrost, ale mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone ze względu na intencje, jakie mną kierowały... Kolej na pistolet "Vis".
Posłuchaj wypowiedzi
Wszyscy zapewne znają powstańczą piosenkę o chłopcach od Parasola, którzy: "na Tygrysy mają Visy". Ale nie wiem czy równie dobrze pamiętamy czym owe Visy były. Historia tej broni zaczęła sie na długo przed wybuchem walk w Warszawie i uwiecznieniem samego Visa w piosence. Pod koniec lat 20. Departament Uzbrojenia Ministerstwa Spraw Wojskowych postanowił doprowadzić do ujednolicenia sprzętu używanego przez Wojsko Polskie, jako że do tej pory, cały czas zaszłości czasu zaborów wciąż dawały o sobie znać. Jednym z elementów tej standaryzacji był zakup pistoletu. Początkowym kandydatem był czeski pistolet CZ wzór 1928. Kiedy wieść o tych planach zakupowych dotarła do polskiego konstruktora broni Piotra Wilniewczyca z Państwowych Wytwórni Uzbrojenia w Warszawie, zaproponował on, że jeśli dostanie kilka tygodni, to przedstawi projekt pistoletu lepszego i tańszego w produkcji. Tak zaczął rodzić się Vis.
Bez wyważania otwartych drzwi Wilniewczyc oparł się na klasycznej konstrukcji Colta Browninga 1911, która do dziś pozostaje klasyką pistoletu. Pozwolił sobie jednak na kilka ulepszeń i zmienił kaliber broni z 11,43 na 9 milimetrów, choć niewielka partia Visów była przystosowana do strzelania także i tym amerykańskim kalibrem. Przy pracy Wilniewczycowi pomagał Jan Skrzypiński i to od ich nazwisk wzięła się nazwa "WiS" - pisana początkowo przez "W" - potem zmieniona na łacińskie "Vis" pisane przez "V". "Ja wiedziałem co należy zrobić - on wiedział jak to zrobić". Tak o podziale pracy nad bronią mówił sam Wilniewczyc.
W efekcie powstała broń celna, pewna i tańsza, niż konkurencyjne modele. Produkcja seryjna, w Fabryce Broni w Radomiu, ruszyła w 1936 roku i do września 1939 roku wyprodukowano ponad 40 tys. egzemplarzy Visa.
Wybuch wojny nie przerwał jednak kariery tej polskiej konstrukcji, gdyż zalety Visa dostrzegli także Niemcy, którzy szybko uruchomili jego produkcję w radomskiej fabryce i do końca wojny wyprodukowali na własne potrzeby ponad 300.000 Visów po nazwą "Pistole 35 (p)" Także i wśród nich broń cieszyła się dużym uznaniem ze względu na niezawodność i odporność na zanieczyszczenia. Pewna liczbę Visów zmontowano konspiracyjnie dla polskiego podziemia na bazie części wynoszonych z fabryki za co 15 pracowników Radomia zapłaciło życiem.
Po zakończeniu wojny produkcji nie wznowiono, Ludowe Wojsko Polskie przeszło na broń bardziej poprawną politycznie - czyli sowiecką. W tym przypadku pistolet TT systemu Makarowa. Ale, już w latach 90., Radom wypuścił krótką serię reaktywowanych Visów kolekcjonerskich, podobnie w 2015, na jubileusz 90-lecia powstania Fabryki Broni i 80-lecia rozpoczęcia produkcji seryjnej pistoletu Vis, „Łucznik” wyprodukował kolejne 50 egzemplarzy, które sprzedano na aukcji internetowej.
Andrzej Kukuczka