Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pixabay
Droga przez uzależnienia
Marta Markiewicz nie ukrywa, że jej życie przez wiele lat było związane z uzależnieniami – nie tylko od alkoholu i narkotyków, ale również od kompulsywnego jedzenia. Uzależnienie to nie tylko sięganie po substancje, ale sposób regulowania emocji, ucieczka od bólu, lęków i niepewności.
Pierwszy raz upiła się w wieku 13 lat. Impreza u koleżanki z klasy, alkohol kupiony przez starszego brata – scenariusz, który dla wielu może wydawać się znajomy. Jednak dla Marty ten moment był czymś więcej niż tylko nastoletnim wybrykiem.
Pamiętam, jakie to było dla mnie wyzwolenie. Nagle opadły wszystkie bariery, stałam się odważna, czułam się częścią grupy – wspomina Marta Markiewicz.
Dla niektórych alkohol jest tylko dodatkiem do spotkań towarzyskich, ale dla Marty stał się przepustką do innego świata – świata, w którym wreszcie czuła się swobodnie. Właśnie to uczucie sprawiło, że od pierwszego razu wiedziała, że będzie chciała do niego wrócić.
Przez lata uzależnienie się pogłębiało. To, co zaczęło się jako sposób na ucieczkę od rzeczywistości, stopniowo przejmowało kontrolę nad jej życiem. W końcu przyszedł moment, w którym negatywne konsekwencje zaczęły przeważać nad korzyściami. Straciła kontakt z bliskimi, nie mogła utrzymać pracy, żyła w ciągłym poczuciu chaosu i pustki.
Byłam dorosłym dzieckiem. Emocjonalnie nie rozwijałam się, bo całe moje życie kręciło się wokół używek.
Dla wielu osób momentem przełomowym jest tak zwane "sięgnięcie dna". U Marty nie było jednej konkretnej sytuacji – to był zbiór różnych zdarzeń, które stopniowo otwierały jej oczy. Przede wszystkim dotarło do niej, jak bardzo jest samotna.
Kiedy postanowiłam uciec z Polski, na pożegnanie przyszły do mnie tylko dwie osoby. Wtedy poczułam, że naprawdę zostałam sama.
Co ciekawe, początkowo nie przyszła na terapię z powodu alkoholu czy narkotyków. Poszła na leczenie zaburzeń odżywiania, ponieważ to one w tamtym czasie najbardziej niszczyły jej życie. Dopiero w trakcie terapii zdała sobie sprawę, że uzależnienia przenikały wszystkie aspekty jej funkcjonowania.
Nie myślałam o sobie jako o alkoholiczce czy narkomance. Uważałam, że mam problem z jedzeniem. Dopiero z czasem zaczęłam rozumieć, że to wszystko się ze sobą łączy.
(cała rozmowa do posłuchania)
Marta Markiewicz/fot. Sylwia Paszkowska
Trzeźwość jako nowy sposób na życie
Wyjście z uzależnienia to proces, który trwał latami. Marta nie rzuciła wszystkiego od razu – nie byłoby to możliwe. Przez pierwsze dwa lata nadal objadała się kompulsywnie, ale stopniowo, dzięki terapii, nauczyła się radzić sobie z emocjami w zdrowszy sposób.
Uzależnienie to nałogowe regulowanie emocji. Kiedy zaczęłam przerabiać swoje traumy i lęki, napięcie w moim ciele zaczęło opadać. A wraz z tym znikała potrzeba ucieczki w jedzenie, alkohol czy narkotyki.
Dziś Marta nie tylko żyje w trzeźwości, ale także aktywnie promuje życie bez używek. Jej książka "Bez alko i dragów jestem nudna" to szczera, momentami brutalna opowieść o uzależnieniu, terapii i powrocie do prawdziwego siebie. Nie boi się poruszać trudnych tematów, takich jak używanie narkotyków w obecności ojca, który sam był uzależniony.
Nie wychowywałam się z ojcem, a mimo to wpadłam w te same mechanizmy. Czy to kwestia genów? Może. Ale na pewno to dowód na to, jak silnie uzależnienie potrafi być zakorzenione w człowieku.
Pierwszy raz upiła się w wieku 13 lat.
SobeRave – imprezy bez używek
W świecie, gdzie alkohol jest obecny na każdej imprezie, a narkotyki można kupić na pstryknięcie palcami, Marta postanowiła stworzyć alternatywę. Tak powstały SobeRave – imprezy bez alkoholu i substancji odurzających. Początkowo były one skierowane głównie do osób wychodzących z uzależnień, ale szybko okazało się, że przyciągają znacznie szerszą publiczność.
Na nasze imprezy przychodzą nie tylko osoby trzeźwiejące. Są ludzie, którzy po prostu nie chcą pić, bo np. biorą leki, są rodzicami i nie mogą sobie pozwolić na kaca albo zwyczajnie uważają, że życie na trzeźwo też jest fajne.
SobeRave to dowód na to, że dobra zabawa nie musi wiązać się z używkami. Muzyka, taniec, pozytywna energia – wszystko to można mieć bez alkoholu.
Chciałam stworzyć przestrzeń, w której każdy może się bawić bez presji picia. Okazało się, że jest na to ogromne zapotrzebowanie.
Najbliższa impreza odbędzie się 25 kwietnia!
Dla wielu osób uzależnienie zaczyna się nie od chęci zabawy, ale od potrzeby ucieczki – przed samotnością, lękiem, poczuciem niewystarczalności. Trzeźwe życie nie oznacza rezygnacji z zabawy czy radości. Wręcz przeciwnie – pozwala w pełni doświadczać rzeczywistości, cieszyć się relacjami i budować życie na własnych zasadach.