Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Paweł Kowal: Waloryzacja 500+ powinna być automatyczna. Zawsze tak mówiłem

- To nie jest podwyżka, to jest waloryzacja, która powinna być automatyczna - tak o podniesieniu wysokości świadczenia 500 plus do 800 złotych mówił na antenie Radia Kraków poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal. Podniesienie wysokości tego świadczenia zapowiedział w weekend prezes PiS Jarosław Kaczyński. Lider PO Donald Tusk zaproponował z kolei, by podwyżka weszła w życie nie od przyszłego roku, ale od przyszłego miesiąca. "Polityka społeczna nie jest przeciwko rozwojowi, waloryzacja powinna być powiązana na przykład ze wskaźnikiem inflacji" - mówił poseł Kowal w porannej rozmowie Radia Kraków.

Paweł Kowal: Waloryzacja 500+ powinna być automatyczna. Zawsze tak mówiłem
fot: RK

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Zapis rozmowy Sławomira Wrony z posłem Koalicji Obywatelskiej, Pawłem Kowalem.

W weekend prezes PiS zapowiedział podniesienie świadczenia 500+ do 800 złotych. Wczoraj szef KO Donald Tusk podczas spotkania z wyborcami w Krakowie powiedział: „sprawdzam” i zaapelował, żeby tę zmianę przyjąć jeszcze przed dniem dziecka. Zniknęły obawy? KO nie obawia się już, że waloryzacja 500+ zdemoluje budżet i podsyci inflację?

- Waloryzacja powinna być automatyczna. Zawsze tak mówiłem. To świadczenie zaczęło się od idei 400 złotych na dziecko. Wtedy była taka partia Polska jest Najważniejsza. Dziś jesteśmy w KO. To nasze dziedzictwo. My to wymyśliliśmy lata temu. PiS to przejął. Ja to chwaliłem, nie protestowałem. Teraz mówię, że świadczenie powinno być waloryzowane. Niech prezes PiS nie mówi, że to podwyżka. Gdy 500+ było wprowadzone minimum socjalne w rodzinie to było 755 złotych. Dziś to 1300 złotych. O ile powinno być podniesione świadczenie, jeśli poważnie to traktujemy? To nie jest podwyżka. Niech PiS tak nie mówi. To waloryzacja. W normalnym kraju to świadczenie powinno być powiązane ze wskaźnikiem inflacji lub minimum socjalnym i powinno być automatycznie rewaloryzowane. Ludzie, którzy dostają świadczenie, płacą tym za angielski, lekarza. Powinni mieć pewność, że państwo nie traktuje tego tak, że jak jest kampania to waloryzujemy.

„Kaczyński rozpoczął kampanię nieodpowiedzialnych obietnic socjalnych. Warto śledzić, jak na to zareagują opozycyjne partie i stosownie do tego je oceniać”. Wie pan, kto umieścił taki komentarz?

- Umiem mówić za siebie.

Profesor Leszek Balcerowicz.

- Albo poważnie traktujemy obywateli, a KO traktuje poważnie... Świadczenie jest. Żadna partia tego nie zmieni. Świadczenie powinno by waloryzowane. Polityka społeczna nie jest przeciw rozwojowi. Mówimy też o pracy, przedsiębiorcach, polskich firmach. Proszę przeglądnąć moje wystąpienia. Nie znajdzie pan prawie wystąpienia, żebym nie mówił o firmach rodzinnych, że trzeba ulżyć przedsiębiorcom, żeby tworzyli miejsca pracy. Z podatku sfinansujemy świadczenia społeczne. Tak jest w Europie. Dziwię się dyskusji o 800+. To było jasne. To powinno być 2-3 lata temu.

Czyli jeśli jest coś, co na skłóconej polskiej scenie politycznej łączy najsilniejsze partie, to troska o obywateli i przekonanie, że najlepszym narzędziem poprawiającym życie Polaków jest zasiłek socjalny?

- To nie jest zasiłek socjalny. Warto poświęcić minutę. Odróżnijmy rzeczy skierowane do środowisk biednych, z problemami, od prorozjwjowych świadczeń społecznych. To nie dotyczy tylko osób z ubóstwem. Ubóstwo to problem w Polsce oczywiście. 2,5 miliona osób jest w sferze ubóstwa. Oddzielajmy świadczenia społeczne od świadczeń, które wymagają dodatkowego wsparcia od państwa.

Nie jest to opinia reprezentatywna do środowiska, z którego się pan wywodzi. Niektórzy w ostrych słowach komentują rzeczywistość...

- Każdy, kto się pochyli nad polityką społeczną w UE i na świecie, zrozumie. Jak państwo daje powszechne świadczenie społeczne, prorozwojowe, państwo ma obowiązek traktować to poważnie. Waloryzacja nie może być tylko przy wyborach.

Na tym spotkaniu padła też propozycja podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tysięcy złotych. Zarabiający do 5000 zł nie zapłacą PIT. Donald Tusk apeluje, żeby uchwalenie tego dokonało się jeszcze w maju. Jak na taką zapowiedź zareagowali prezydenci dużych miast? Niedawno słyszeliśmy, że zmiany podatkowe zabijają samorządowe budżety.

- O polityce społecznej trzeba myśleć w kategorii państwa, nie miasta czy wsi. Chcemy pobudzić przedsiębiorczość, pobudzić zmianę społeczną - trzeba obniżać podatki. Klasie średniej trzeba dać luz, kwotę wolną. To mało. Ja dokładam do tego rozmaite udogodnienia dla przedsiębiorców, którzy tworzą miejsca pracy. Trzeba myśleć systemowo. Polityka społeczna? Nie da się bez niej. Jesteśmy w środku Europy. Wszędzie jest jakiś transfer bezpośredni gotówki.

Czyli w tej sprawie PiS może liczyć na poparcie opozycji?

- Pan ich cytuje. Oni muszą liczyć? Oni niczego nie wymyślili. W polskiej tradycji ten „plus” to nie jest pomysł PiS. Mam notatkę, jak PiS...

Ale jednak cokolwiek by nie powiedzieć, te narzędzia były dyskutowane, ale trudno odmówić PiS-owi wprowadzenia tego.

- Nikt tego nie odmawia. Problem w tym, że oni wszystkiego odmawiają opozycji. Czy słyszał pan, żeby oni o mnie dobrze coś powiedzieli? Ja mówię, że dobrze, że wprowadzili.

Słyszałem głośne głosy krytyki wobec wprowadzania 500+...

- Ja też słyszałem. Pan che mi powiedzieć, że PiS jest super.

Ja staram się dociec, skąd zmiana stanowiska w gronie KO.

- Jaka zmiana stanowiska? Pytał mnie pan kiedyś o to?

Nie pamiętam naszej rozmowy, ale środowisko, z którego pan się wywodzi, było bardzo krytyczne w głosach.

- Ja się wywodzę z PiS w sumie. To było kilkanaście lat temu. Łatwo nie pójdzie panu. Dobrze, że oni to wprowadzili. Gdy to pierwszy zaproponowałem, walczyli z tym. Mogę opublikować notatkę prasową, którą dawali swoim posłom, żeby walczyli z pomysłem 500+.

Nie milkną komentarze ws. zamieszania wokół rakiety, która w grudniu wleciała w przestrzeń powietrzną Polski, a w kwietniu znaleziono jej szczątki pod Bydgoszczą. Co jest pilniejszym zdaniem? Uszczelnienie ochrony polskiego nieba, czy kwestia relacji między szczeblami władzy w Polsce? Ta sprawa pokazała, że mamy z tym problem.

- Najpierw bezpieczeństwo obywateli, potem poczucie bezpieczeństwa obywateli. Te mataczenia obozu władzy ws. rakiety nie pomagają niczemu. Oni muszą zakończyć dyskusję między sobą. Kto kłamał, powinien się podać do dymisji. Jak mam dzieciom tłumaczyć, że jest w Polsce 5 osób według konstytucji odpowiedzialnych za tę sytuację: premier, prezydent, szef MON, szef sztabu, dowódca operacyjny. To 5 osób. One nawzajem się obciążają, że wiedziały lub nie wiedziały. Prezydent nie wiedział, że rakieta wleciała? To rzeczy, które się filozofom nie śniły.

To kwestia odpowiedzialności i dojrzałości politycznej osób piastujących te funkcje, czy jednak przyjrzenia się, jak te kompetencje i obowiązki szczebli władzy są zapisane w konstytucji?

- Przyglądać zawsze się można. Jest prezydent i premier. Oni powinni jasno powiedzieć, czy wiedzieli, czy nie. Minister obrony wiedział, czy nie widział? Mamy informacje z instytucji NATO, że oni wiedzieli od razu. Ktoś w Brukseli wiedział, a w Polsce szef MON nie wiedział? Szef sztabu mówi, że informował ministra. Minister mówi, że nie dowiedział się od dowódcy operacyjnego. Oni liczą, że tak zakręcą, że nikt się nie połapie. I nikt się nie łapie. To jest jednak ściśle powiązane z poczuciem bezpieczeństwo obywateli. Czy ono jest zagwarantowane przez ten układ władzy? Sami widzimy, że nie. Oni się przez 4 miesiące nie zainteresowali, co tam spadło.

Zapytam o relację Polski z Rosją. Po serii ciosów i wezwań ambasadorów z obu stron, napisał pan na Twitterze: „Po co nam ambasador Rosji w Polsce?”. Zachęca pan do tego, żeby porozmawiać o oficjalnym zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Moskwą?

- Nie. W żadnym razie. Nie jest tak, że albo ambasador, albo stosunki dyplomatyczne. Zachęcam, żeby na czas, gdy ambasador jest tylko rozbójnikiem, zostać na tym, żeby stosunki były na poziomie charge d’affair. To jest praktykowane w świecie. Ja wiem, że mój wpis wywołał wielkie zamieszanie. Można tak zrobić. Pytam o ambasadora, nie o stosunki dyplomatyczne. To norma w prawie międzynarodowym. Jak ambasador nic nie wnosi, źle wypełnia rolę, stosunki dyplomatyczne zostają, są utrzymywane na niższym szczeblu. Wystarczy powiedzieć ambasadorowi Rosji: „panie, pan tylko robisz zamieszanie, jest pan rozbójnikiem, jedź do Moskwy, a jak się wojna skończy to zobaczymy”. Tak po chłopsku. To ma odzwierciedlenie w języku prawnym. Rzadko rekomenduje takie stawianie sprawy, ale tu jest to jedyne sensowne rozwiązanie. Rosja morduje, łamie prawo. Do tego ten człowiek jest wyjątkowo niedyplomatyczny.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"