Ale to było takie twarde stąpanie po ziemi. Bo żegluga, oprócz tego, że daje pole wyobraźni, czy alienacji, to jest walka z żywiołem i tu nie ma sentymentu. Huta, przemysł ciężki - tu nie ma sentymentów. Kopalnia węgla - nie ma sentymentów.

Zjeżdżałem na poziom 705 metrów poniżej poziomu i to było doświadczenie, które zawsze przeżywałem na nowo każdego dnia, a zjeżdżało się przed godziną szóstą. Winda kopalniana, winda górnicza, która z ogromną prędkością zjeżdża w dół. Wtedy właściwie jest pustka, bo nie wiemy, czy się zatrzyma. Oczywiście doświadczeni górnicy spokojnie do tego podchodzili. To raczej ja, młokos wtedy, miałem takie myśli, które wiązały się z ostatecznością. Ale to był czas, który wspominam dobrze. Czegoś się nauczyłem także. Wiedziałem, że nie należę do tego życia. I wtedy zacząłem szukać siebie.

Z punktu widzenia Pana rodziców: chłopak na schwał, wie, czego w życiu chce. A następnie mówi rodzicom, że będzie studiował filozofię. Może być lekkie załamanie.

Rzeczywiście rodzice wyobrażali sobie, że skończę szkołę średnią, liceum, a potem jakieś studia. I to też były w ich przekonaniu studia techniczne, bo one dawały zawód, one dawały życie także w przyszłości. Pogodzili się bardzo szybko uważając, że wiem czego chcę.

A wiedział Pan?

Wtedy już tak. Wtedy już zdecydowanie tak. To było poszukiwanie, jak powiedziałem, siebie, ale także siebie w życiu, siebie wobec ludzi, wobec kultury, wobec tego kraju wtedy także. Natomiast pójście na filozofię w sposób naturalny wiązało się tylko właściwie z Uniwersytetem Jagiellońskim, bo to tutaj były najlepsze osoby, nauczyciele.

Sokrates powiedział: „Poznaj samego siebie”. To jest to największe wyzwanie i to jest to wyzwanie, któremu w gruncie rzeczy Pan na pewnym etapie wtedy sprostał? Właśnie dochodząc do tego, że może to jest Pana ścieżka.

Ta maksyma Sokratesa, która staje się drogowskazem zarazem, ona właściwie nie traci nigdy na aktualności. To jest ten namysł nad życiem, nad sobą samym. Tu nie ma zakończonego procesu poszukiwania, bo póki życia, póty poszukiwania.

Powiedział Pan, że Uniwersytet Jagielloński był oczywistym miejscem studiów, że tutaj ta filozofia kwitła. Romana Ingardena, którym Pan potem się zajął, już nie było, bo zmarł w 1970 roku. Jaka była ta filozofia krakowska wtedy, w latach 70?

Znakomita. To byli uczniowie Ingardena. Miałem to szczęście, że trafiłem do grupy pracowników naukowych, filozofów, takich jak profesor Beata Szymańska-Aleksandrowicz. Przez nią poznałem jej męża, prof. Jurka Aleksandrowicza, też ucznia Ingardena. Prof. Jan Woleński, prof. Józef Lipiec, zmarł zresztą kilka dni temu, postać też znamienita. Prof. Władysław Stróżewski.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY

21 listopada przypada coroczny Światowy Dzień Filozofii, obchodzony w trzeci czwartek listopada. Święto zostało zainicjowane przez UNESCO w 2002 roku. Data Światowego Dnia Filozofii została ustanowiona w czasie Konferencji Generalnej w Paryżu w 2005 roku.