Na początku był groove czyli rytm i energia splecione w radosnym tańcu. Ekspresja i pulsacja, porywające do bujania zarówno muzyków, jak i słuchaczy. Niestety jest to jeden z tych licznych przypadków, kiedy język giętki nie oddaje przyjemności, gdy muzyczna materia płynie w idealnej synchronizacji z odwieczną, ludzką potrzebą oderwania się od kłopotów świata tego. Choć zespół Groovosophers ma też w nazwie filozoficzny komponent, to jednak tym razem lepiej odstawić mędrca szkiełko i oko i dać się prowadzić dźwiękom.
Groovosophers to krakowska ekipa niespecjalne wierna jakimkolwiek regułom, a już zwłaszcza nie przywiązana do konkretnej stylistyki. W swoją brzmieniową fuzję zespół włącza inspiracje afrykańskie, bałkańskie czy latynoskie.
"Bo to jest jazz. Jazz fusion. Filozofia groovozoferów w zasadzie opiera się na tym, że nam się po prostu fajnie spędza się razem czas, fajnie się nam gra. Ta płyta jest bardzo eklektyczna. I jest w niej ogromna siła dlatego, że cały czas możemy zaskakiwać słuchaczy.
- tłumaczyli goście Agnieszki Barańskiej czyli Filip Wyrwa, Grzegorz Madej i Marcin Essen.
Korzenie zespołu sięgają jeszcze lat 90 tych ubiegłego wieku, kiedy w 1997 roku, na warsztatach jazzowych w Chodzieży, powstał zespół Goddard Quartet/Quintet. Teraz Groovosophers, zebrani w nowym składzie, częściowo bazują na materiale z tamtego czasu. Na wydanej w 2025 roku płycie pojawiają się także zaproszeni goście: Satish Robertson na trąbce (z James Carter Quintet) oraz Patryk Zakrzewski na perkusjonaliach (znany z występów z Ulą Dudziak i Miką Urbaniak). A o tym, jak doszło do tej współpracy możecie posłuchać w wywiadzie poniżej.
Posłuchaj wypowiedzi
-
Pobierz
a9784cbb47ac334d389dce4ce6291cd0groovosophers.-jpg-2.jpg JPG