Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Bob po krakowsku. Sublokator mierzy się z legendą Dylana

Nowa płyta zespołu Sublokator mogła skończyć jako zwykły zbiór coverów. Zamiast tego powstał album, który bardziej przypomina autorski manifest niż hołd dla noblisty. „Bob” to spotkanie krakowskiego surrealizmu z amerykańskim pejzażem, ciężkich gitar z gęstymi tekstami Dylana, a grząskie bluesy znad Missisipi z brzmieniem delty Dunajca, jak żartobliwie stwierdzili muzycy. W rozmowie z Agnieszką Barańską Marcin Rusek i Filip Jarmakowski opowiadali o dwóch latach pracy nad materiałem, potrzebie własnego odczytania Dylana i o tym, dlaczego te piosenki brzmią dziś bardziej aktualnie niż kiedykolwiek.

Posłuchaj wypowiedzi

Jak zepsuć Dylana?

Takie pytanie zespół zadał sobie już na początku projektu i trudno nie odczytywać go jako prowokacji. Sublokator dość szybko zorientował się, że nie chce kopiować tego, co już jest świetnie od lat znane. Pomysł na płytę „Bob” nie polegał na odtwarzaniu melodii ani powtarzaniu charakterystycznej maniery śpiewania Dylana. Krakowscy muzycy połączyli  ważne przesłanie z cięższymi brzmieniami gitar i przedstawili własną jakość. Zamiast folkowej lekkości pojawiła się ściana dźwięku, saksofony, przestery i transowe momenty. Sam zespół śmieje się nawet, że to już nie Delta Mississippi, ale „Delta Dunajca”.

Amerykański pejzaż w krzywym zwierciadle krakowskiego surrealizmu

Nieprzypadkowo w rozmowie pojawiło się nazwisko Rolanda Topora czy Nicka Cave’a. Sublokator fascynuje się surrealistycznym klimatem, wielopiętrowymi metaforami i tekstami, które wymykają się jednej interpretacji. Okazało się, że wiele słów, napisanych przez Dylana w latach 60 tych ubiegłego wieku, dziś brzmi zaskakująco współcześnie. W Balladzie o Cieniasie (Ballad of a Thin Man) "coś się dzieje, ale nie wiadomo co" i choć tekst może kojarzyć się ze środkami zmieniającymi świadomość, to równie dobrze pasuje  tu współczesne doświadczenie życia w świecie przeładowanym informacjami i politycznym chaosem. Muzycy przyznawali, że sami odnajdują w tych piosenkach podobne emocje. Dla Marcina Ruska teksty Dylana opowiadają o traumach i o „przeciskaniu się przez melasę życia”. To właśnie ten ciężar znaczeniowy okazał się ważniejszy niż historyczny kontekst amerykańskich protest songów. Tłumaczenia tekstów, autorstwa Filipa Łobodzińskiego, niejednokrotnie zmieniają też koloryt bardzo przecież amerykańskich opowieści słynnego barda. Dzięki jego interpretacjom Mississippi zamienia się w „duszny kraj”, a historie sprzed dekad zaczynają niepokojąco przypominać współczesność nad Wisłą.

Ściana dźwięku i ściana tekstu

Praca nad albumem trwała dwa lata i jak przyznawali muzycy, była momentami prawdziwą „przenoszoną ciążą”. Materiał okazał się wymagający nie tylko aranżacyjnie, ale też wokalnie. Gęste strofy Dylana, pełne narracji i skojarzeń, wymagały od Marcina Ruska niemal aktorskiej precyzji. Wokalista wspominał, że długo ćwiczył z kartkami rozłożonymi po sali prób, a teksty naprawdę zaczął pamiętać dopiero po odsłuchiwaniu nagrań. Sam zespół podkreśla jednak, że wielowarstwowość była świadomym wyborem. „To też jest ściana tekstu” mówił Jarmakowski. Rozbudowane kompozycje pozwoliły muzykom zostawić miejsce zarówno na improwizacje, jak i na dodatkowe emocje. Szczególnie ważną rolę odegrały tutaj gościnne występy Zuzanny Skolias-Pakuły oraz Elizy Kuźnik skrzypaczki, współpracującej z KSU. Dzięki nim album momentami odchodzi od rockowej surowości i wpada w lżejsze rejony.

Dylan dla tych, którzy już go nie słuchają

Najciekawsze w całym projekcie jest jednak to, że Sublokator nie próbuje przekonywać słuchaczy do samego Dylana. Wręcz przeciwnie. Muzycy żartowali w studiu, że „tak naprawdę nikt już nie słucha Boba Dylana”, choć chwilę później sami przyznawali, że jego teksty wciąż wracają i nie tracą aktualności. Być może właśnie dlatego postanowili stworzyć płytę, która nie będzie pomnikiem dla noblisty, ale współczesną reinterpretacją jego świata. Bez muzealnego podejścia i bez nabożności. Bardziej po krakowsku niż amerykańsku. Bardziej nerwowo i ciężko. A jednocześnie bardzo osobiście. „Część z tych tekstów pomaga poczuć się niesamotnie w przeciskaniu się przez melasę życia” mówił Marcin Rusek. I być może właśnie w tym tkwi największa siła albumu „Bob”. Nie w odtwarzaniu legendy, ale w udowodnieniu, że te piosenki nadal potrafią mówić o świecie, który wciąż pozostaje równie zagmatwany jak u Dylana dekady temu.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu