Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dominik Strycharski: "Flet może być bardzo ofensywnym narzędziem"

Dominik Strycharski - flecista, kompozytor, improwizator. Artysta wszechstronny, poruszający się w obrębie jazzu, elektroniki i muzyki współczesnej, twórca i współtwórca kilku zespołów, autor muzyki dla teatrów i filmu. Na antenie Radia Kraków zmierzył się ze stereotypami na temat fletu, oraz opowiedział o kilku najnowszych projektach.

Dominik Strycharski: "Flet może być bardzo ofensywnym narzędziem"
Dominik Strycharski podczas koncertu na Letniej Scenie Radia Kraków

posłuchaj rozmowy Rafała Zbrzeskiego z Dominikiem Strycharskim

- Nie jesteś osobą pokorną, natomiast flet kojarzymy jako bardzo łagodny instrument. To kontrast, ale bazujący na pewnym stereotypie.

- Ten stereotyp wywodzi się zapewne z muzyki barokowej. Flet prosty znamy przede wszystkim z utworów z tego okresu, które uchodzą za muzykę niezbyt gwałtowną, aczkolwiek to też nie jest prawda, bo są takie utwory barokowe Vivaldiego, czy Telemanna, które są pełne gwałtowności, oczywiście w ramach muzyki klasycznej. Natomiast flety są też używane w różnych kulturach do innych celów niż tylko pewnego rodzaju medytacja dźwiękowa.

Więc to oczywiście jest stereotyp. To jest instrument, który paradoksalnie daje też możliwość bardzo agresywnej ekspresji, ponieważ flety mają w większości przypadków, dużo przedęć, które są bardzo ostre. Właściwie są ostrzejsze i głośniejsze niż wszystkie inne instrumenty, może poza perkusyjnymi. To są piski, które są po prostu przeszywające i to jest możliwe do osiągnięcia tylko i wyłącznie na fletach.

- Być może właśnie ten rodzaj ekspresji, o którym mówisz, sprawia, że m.in. japoński flet shakuhachi cieszył się pewną popularnością wśród muzyków freejazzowych?

- Był taki czas, nie wiem na ile daleko to rzeczywiście poszło. Shakuhachi i inne flety mają możliwości, o których wspomniałem. Przedęcia powodują, że flet przestaje być łagodny, staje się bardzo ofensywnym narzędziem, a free jazz posługuje się właśnie taką ekspresją.

- Właśnie z muzyką improwizowaną, z free jazzem bywasz kojarzony. Na pewno w większości przypadków nie jest to  pierwszy wybór młodego człowieka. Jednak u ciebie zainteresowanie improwizacją pojawiło się stosunkowo wcześnie.

-  Rzeczywiście improwizacja przyszła do mnie wcześnie w postaci chęci tworzenia muzyki, ale ta improwizacja przyszła trochę na zasadzie chęci realizacji pewnych wyobrażeń muzyki, które wywodziły się z muzyki współczesnej a nie jazzu. To znaczy free jazz, improwizacja jazzowa zainteresowały mnie zdecydowanie później. Wcześniej była to improwizacja wywodząca się z muzyki rockowej.

Zespoły typu King Crimson, Henry Cow, cały ten nurt, który w pewnym sensie zapoczątkował Fred Frith i też wielu innych muzyków. Także intuitywne utwory muzyki współczesnej, które właściwie już wykorzystywały pewne formy współdziałania, form otwartych i zamkniętych. Już w latach 50. XX wieku powstawały utwory, które zakładają swobodę wykonawczą i montowanie swoich wypowiedzi artystycznych, zmontowania fragmentów zapisanych w nutach - na przykład u Schaeffera.

Miałem chęć na tworzenie muzyki niejednorodnej wykonawczo i koncepcyjnie. Nie chciałem po prostu grać rocka, nie chciałem grać tylko i wyłącznie muzyki intuitywnej, niezdefiniowanej, niedookreślonej brzmieniowo. Fascynowałem się tym wszystkim, co jest na przecięciu. I znalazłem takie też inspiracje właśnie w muzyce Fritha, Frippa, ale też Franka Zappy, bo Zappa przecież był prekursorem bardzo wielu nurtów muzycznych, jednym z artystów, który rzeczywiście otwierał muzykę na to co nowe. Stąd u mnie pojawiły się takie fascynacje. Jazz odkryłem stosunkowo późno, a początkowo czułem do tego gatunku sporą niechęć.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

Najnowsze

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?