Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

The Bullseyes: rock’n’roll i komedia w jednym scenicznym widowisku

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że połączenie ostrego brzmienia rocka z subtelną (albo i całkiem dosadną) komedią to pomysł nieco karkołomny. A jednak – zespół The Bullseyes udowadnia, że zderzenie tych dwóch światów może stworzyć unikalną jakość sceniczną. Ich koncerty to nie tylko muzyczne show, ale także pełnoprawne spektakle fabularne z elementami stand-upu. W rozmowie z Anetą Hudzik Mateusz Jarząbek (Bulsjarz) – współtwórca projektu – opowiada o tym, jak z potrzeby odreagowania smutku narodził się koncept komediowego rocka na żywo, dlaczego proces twórczy przypomina momentami writers' room i na czym polega koncepcja odwróconej burzy mózgów.

The Bullseyes: rock’n’roll i komedia w jednym scenicznym widowisku
The Bullseyes / źródło: materiały prasowe

Historia tego wyjątkowego projektu muzyczno-komediowego rozpoczęła się od nietypowego pomysłu: zostać najlepszym zagranicznym zespołem... z Polski. Początki były anglojęzyczne, a zespół miał swoje pięć minut w mainstreamie – jeden z ich utworów został wykorzystany podczas przerw reklamowych meczów Euro 2024 w całej Europie, dzięki współpracy z dużą siecią supermarketów. 

W 2020 roku zrobiło się trochę smutno – zarówno w moim życiu, jak i na świecie działy się rzeczy, które raczej nie sprzyjały uśmiechowi. Właśnie na fali tych emocji zacząłem szukać ujścia dla mojej potrzeby tworzenia czegoś lżejszego i tak pojawił się TikTok, gdzie odkryłem swoją stronę kiczowato-komediową. Udało mi się tam zbudować pewną rozpoznawalność, a potem postanowiliśmy połączyć świat tych tiktokowych pierdół z rock’n’rollem, który kochamy od zawsze. Tak powstało coś, czego – mamy wrażenie – jeszcze na polskim rynku nie było: koncert rockowy z fabularną historią i elementami stand-upu, który prowadzi widzów przez opowieść o przyjaźni.

Przeniesienie twórczości ze świata cyfrowego na scenę nie było łatwe. Jednak możliwość zobaczenia realnych twarzy, śmiejących się i klaszczących – nawet jeśli jest ich kilkanaście – daje ogromną satysfakcję. Jak mówi Mateusz Jarząbek, „15 lajków w internecie może wydawać się niewiele, ale 15 osób klaszczących w sali to coś niesamowitego”.

Choć finalny efekt bywa komediowy, proces tworzenia często taki nie jest. To mit, że twórcy humorystycznych treści zawsze świetnie się bawią podczas pracy. Zdarza się śmiech, ale częściej to skrupulatna, momentami samotna praca – szczególnie dziś, gdy większość elementów produkcyjnych można realizować zdalnie.

Choć techniczna część tworzenia muzyki często odbywa się zdalnie, zupełnie inaczej wygląda proces powstawania treści komediowych. Żarty, komentarze, absurdalne wstawki – te elementy wymagają wspólnej obecności. 

Często najlepsze pomysły rodzą się z klasycznej burzy mózgów, albo z jej odwrotności – kiedy zastanawiamy się, co na pewno nie powinno zadziałać. Wtedy pojawiają się tak abstrakcyjne koncepcje, że właśnie one prowadzą nas do czegoś, co... może jednak zadziała. Sam proces wymyślania tego wszystkiego był chyba najwspanialszym doświadczeniem artystycznym mojego życia. Pamiętam, jak siedziałem z Dariuszem – moim przyjacielem od lat – i płakaliśmy ze śmiechu, wymyślając te wszystkie rzeczy. To był szczyt naszej przyjaźni i szczyt naszej twórczości. I w pewnym momencie powiedzieliśmy sobie: skoro my się tak świetnie bawimy, to widz też to poczuje. Też będzie się dobrze bawił.

Nieprzewidywalność reakcji odbiorców – zarówno tych w internecie, jak i na koncertach – jest według Mateusza Jarząbka jedną z najbardziej ekscytujących stron tej pracy. Nigdy nie wiadomo, co zadziała. Ta niepewność, moment przed wyjściem na scenę, to swoisty artystyczny hazard – ryzyko, które potrafi uzależniać.

(Cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo"wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA