Czy przedszkole może być pierwszym miejscem hejtu? Zanim pojawi się szkolna przemoc rówieśnicza, zanim internet zacznie ranić komentarzami — dzieci uczą się, jak działa wykluczanie, etykietowanie i słowa, które potrafią zostawić ślad na lata. I często dzieje się to wtedy, gdy dorośli mówią: „to tylko taka zabawa, to tylko dzieci”. Wraz z Agnieszką Karp-Szymańską przyglądamy się temu, jak bardzo potrafią boleć rzeczy, które z zewnątrz wyglądają niewinnie — ignorowanie, obgadywanie, pierwsze „nie lubię cię”. Punktem wyjścia są książki, które nie uciekają od trudnych tematów: „Nie dręcz mnie” Nielsa van Hove, „Słowa mogą ranić” Anny Jankowskiej oraz „Nie mów tak do mnie” Lucíi Serrano. Każda z nich pokazuje, że przemoc słowna nie zaczyna się od wielkich dramatów, tylko od małych, codziennych zdań. To rozmowa o tym, jak nauczyć dziecko, że ma prawo powiedzieć: „stop”.
Posłuchaj rozmowy:
Hejt w przedszkolu? Zaczyna się wcześniej, niż myślimy
Zjawisko hejtu i przemocy rówieśniczej najczęściej kojarzymy ze szkołą i okresem nastoletnim. Tymczasem, jak podkreślają eksperci, pierwsze jego przejawy mogą pojawiać się znacznie wcześniej — nawet w przedszkolu.
W „Suplemencie literackim” wraz z Agnieszką Karp-Szymańską przyglądamy się temu, gdzie naprawdę zaczyna się wykluczanie, słowne raniące zachowania i pierwsze relacyjne napięcia między dziećmi.
Hejt nie zaczyna się w internecie
Choć termin „hejt” często łączymy z mediami społecznościowymi, jego mechanizmy są dużo starsze. To przede wszystkim relacje — potrzeba przynależności, budowania pozycji w grupie, a także testowanie granic.
Jak zaznaczają psychologowie, przemoc rówieśnicza — słowna, emocjonalna, a czasem fizyczna — może pojawiać się już wśród najmłodszych dzieci. Wtedy przybiera formy, które dorośli często bagatelizują: ignorowanie, wykluczanie z zabawy, obgadywanie czy obraźliwe komentarze.
Gdy „przyjaźń” zaczyna ranić
Jedną z książek, które pokazują ten problem, jest „Nie dręcz mnie. Jak poradziłam sobie z prześladowaniem” Nielsa van Hove. To opowieść inspirowana prawdziwymi doświadczeniami — historią dziewczynki, którą zaczyna ranić… jej dotychczasowa przyjaciółka.
Z czasem relacja zmienia się w źródło cierpienia. Bohaterka zaczyna się wycofywać, rezygnuje z aktywności, które wcześniej sprawiały jej radość, i zamyka się w sobie. Jednoznaczne słowa i odrzucenie wpływają nie tylko na jej emocje, ale także na codzienne funkcjonowanie.
Kluczowa rola dorosłych
Jak podkreślają eksperci, reakcja dorosłych jest w takich sytuacjach kluczowa. Nie chodzi jednak o działanie impulsywne, ale o świadome towarzyszenie dziecku i rozmowę.
Wspólne czytanie książek o trudnych emocjach i sytuacjach może stać się punktem wyjścia do rozmowy. Dzięki temu dziecko uczy się nazywać to, co czuje, a rodzic ma przestrzeń, by wyjaśniać mechanizmy relacji rówieśniczych.
„Słowa mogą ranić” – jak uczymy się komunikacji
Temat siły słów porusza również książka „Słowa mogą ranić” Anny Jankowskiej, która w prosty sposób pokazuje najmłodszym, jak język wpływa na relacje.
Autorka zwraca uwagę na codzienne sytuacje: obgadywanie, wyśmiewanie, czy rozkazywanie. To zachowania, które często wydają się drobne, ale mogą mieć duże znaczenie dla samooceny dziecka i jego relacji z innymi.
Granice – także wobec dorosłych
W rozmowie pojawia się także książka „Nie mów tak do mnie” Lucíi Serrano, która zwraca uwagę na niezwykle ważny temat stawiania granic.
Tytułowe zdanie może być kierowane nie tylko do rówieśników, ale również do dorosłych. To ważny element budowania u dziecka poczucia własnej wartości i bezpieczeństwa.
Dlaczego etykiety ranią?
Dziecięce określenia potrafią „przykleić się” do dziecka na długo. Etykieta powtarzana wielokrotnie może zacząć definiować jego sposób myślenia o sobie.
Co ważne, nie tylko rówieśnicy przypisują etykiety — robią to również dorośli, często nieświadomie. Sformułowania typu „bałaganiarz”, czy „niegrzeczny” mogą wpływać na to, jak dziecko postrzega własną tożsamość.
Podsumowanie
Rozmowa z Agnieszką Karp-Szymańską pokazuje, że przemoc rówieśnicza nie zaczyna się nagle i nie dotyczy wyłącznie starszych dzieci. Jej pierwsze sygnały mogą pojawiać się bardzo wcześnie — w relacjach, które dorośli często uznają za niewinne.
To także przypomnienie, że książki mogą być nie tylko opowieścią, ale realnym narzędziem rozmowy, wsparcia i zmiany.