Wtorek, 27 paź 7 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Mamo, kup mi! Kiedy dziecięca zachcianka staje się konsumpcjonizmem?

„Mamo, kup mi!” – to zdanie rodzice słyszą bardzo często. Zabawka, ubranie, gadżet, coś, co właśnie ma koleżanka albo kolega. Czy dziecko naprawdę tego potrzebuje, czy tylko bardzo chce? W „Radiowej Czytelni” rozmawiamy o dziecięcym konsumpcjonizmie i o tym, jak reklama, marketing i presja rówieśnicza wpływają na najmłodszych. Pomagają nam w tym trzy książki: „Zoja i różowy rowerek”, „Kot o burczącym brzuchu” oraz „Fit”. Sprawdzamy, czy można nauczyć dziecko rozpoznawania własnych potrzeb, jak rozmawiać o zakupach bez ciągłego odmawiania i dlaczego książka może być świetnym narzędziem do rozmowy o konsumpcji, umiarze i krytycznym myśleniu. Zaprasza Wioletta Gawlik.

Mamo, kup mi! Kiedy dziecięca zachcianka staje się konsumpcjonizmem?
pexels.com

Posłuchaj rozmowy:

„Mamo, kup mi!” – to jedno z tych zdań, które rodzice słyszą wyjątkowo często. Dziecko chce zabawkę, ubranie albo rzecz, którą właśnie zobaczyło u kolegi czy koleżanki. Gdzie kończy się zwykła dziecięca zachcianka, a zaczyna konsumpcjonizm? I czy można nauczyć dziecko odróżniać potrzebę od pragnienia posiadania?

O dziecięcych potrzebach, zachciankach i świecie konsumpcji rozmawiamy w „Radiowej Czytelni” z Agnieszką Karp-Szymańską, prezeską Fundacji Czas Dzieci. Tym razem przewodnikami po trudnym temacie są książki.

Różowy rowerek i wielka zachcianka

Pierwsza z nich to „Zoja i różowy rowerek” Agnieszki Filipowskiej, wydana przez Zieloną Sowę. Jej bohaterka ma zaledwie cztery lata. W sklepowej witrynie dostrzega wymarzony różowy rowerek. Problem w tym, że w domu ma już własny.

Zoja jednak bardzo chce nowego roweru. Nie pomagają tłumaczenia taty ani starszej siostry. Książka pokazuje dziecięce emocje, ale jednocześnie podsuwa rodzicom bardzo praktyczne rozwiązanie: zamiast kupować nową rzecz, można twórczo wykorzystać tę, którą już mamy. W przypadku Zoi wystarczają wstążeczki, naklejki i brokat, by stary rowerek stał się dla niej czymś wyjątkowym.

To także okazja do rozmowy z dzieckiem o reklamie, marketingu i sposobach, za pomocą których rynek próbuje wzbudzać w nas kolejne potrzeby. Autorka zostawia na końcu książki dziecięcy słowniczek wyjaśniający między innymi pojęcia związane z reklamą i marketingiem.

Kot, któremu ciągle burczy w brzuchu

Druga propozycja to „Kot o burczącym brzuchu” Magdaleny Haj, z ilustracjami Juhaniego, wydany przez Widnokrąg. To baśniowa, symboliczna opowieść, którą można odczytywać na wielu poziomach.

Dziewczynka spotyka ogromnego kota, który chce ją zjeść. Wyruszają razem w drogę i stopniowo okazuje się, że kot pochłonął właściwie cały świat. Zniknęły drzewa, zwierzęta, owady i inne elementy otoczenia. Jego nieustanny głód staje się metaforą pragnienia posiadania coraz więcej.

To książka, która pozwala zapytać dziecko: czy kolejna zabawka, ubranie albo gadżet rzeczywiście sprawi, że będziemy szczęśliwsi? Czy może po chwili pojawi się potrzeba następnej rzeczy? Starszym dzieciom opowieść może być także punktem wyjścia do rozmowy o tym, jak nasze indywidualne pragnienia wpływają na innych ludzi, społeczeństwo i środowisko.

Kiedy reklama mieszka w głowie

Dla starszych odbiorców przeznaczona jest powieść „Fit” Emy T. Anderson, w tłumaczeniu Rafała Lisowskiego, wydana przez Dwie Siostry.

To dystopijna wizja przyszłości, w której ludzie mają wszczepiony do mózgu system zapewniający stałe połączenie z internetem, komunikatorami, rozrywką i reklamami. Bohaterowie spotykają dziewczynę, która próbuje wymknąć się spod kontroli korporacji i świadomie wprowadza algorytmy w błąd.

Książka stawia pytania o cenę życia w świecie, w którym technologia coraz dokładniej poznaje nasze wybory i może podsuwać nam kolejne produkty, treści i potrzeby.

Jak rozmawiać z dzieckiem o konsumpcji?

Nie chodzi o to, by całkowicie odciąć dzieci od świata zakupów, reklam i nowych technologii. Chodzi raczej o wykształcenie umiejętności świadomego wyboru.

Warto więc już z przedszkolakiem rozmawiać o tym, co daje mu nowa rzecz, czy rzeczywiście jej potrzebuje i czy jego pragnienie nie zostało wywołane przez reklamę albo wpływ otoczenia. A jeśli trudno znaleźć odpowiednie słowa, pomocne mogą być właśnie książki.

Bo najważniejsze słowo w rozmowie o konsumpcjonizmie brzmi chyba: równowaga.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania