Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

„Dzika banda” w Grotesce. Zwierzęta mają głos, a problemy zupełnie ludzkie

Wilczek, który zawsze musi być pierwszy, ślimak, któremu nigdzie się nie spieszy, i lisie rodzeństwo, które nieustannie się kłóci. A co się stanie, kiedy w tej zgranej, choć niepozbawionej konfliktów grupie pojawi się ktoś nowy? Teatr Groteska zaprasza na „Dziką bandę” – pełną humoru, muzyki i barwnych postaci opowieść o przyjaźni, zazdrości, odmienności i potrzebie akceptacji. Spektakl inspirowany twórczością Rachel Bright wyreżyserował debiutujący w tej roli Paweł Kuźma, a tekst napisała Malina Prześluga. Z twórcami rozmawia Wioletta Gawlik.

„Dzika banda” w Grotesce. Zwierzęta mają głos, a problemy zupełnie ludzkie
www.groteska.pl/spektakle/dla-dzieci/dzika-banda

Posłuchaj rozmowy:

„Dzika banda”, czyli przedszkole w środku lasu. Rozmowa z Maliną Prześlugą i Pawłem Kuźmą
Zwierzęta, które mają bardzo ludzkie problemy

Rachel Bright stworzyła świat zwierzęcych bohaterów, którzy mierzą się z emocjami doskonale znanymi dzieciom: samotnością, zazdrością, lękiem przed odrzuceniem czy potrzebą akceptacji. Malina Prześluga, przygotowując tekst „Dzikiej bandy”, postanowiła jednak nie przenosić na scenę jednej z jej książek, lecz stworzyć własną historię inspirowaną sposobem myślenia brytyjskiej autorki.

– Książki Rachel Bright to jednostkowe historie pojedynczych bohaterów. W jednej książce jest jedna sprawa do załatwienia, jedno zwierzątko, jeden problem. To byłoby trochę za mało na ten rodzaj teatru, o jaki nam chodziło – wyjaśnia pisarka.

Dlatego zamiast pojedynczego bohatera pojawiła się cała społeczność zwierząt, z których każde ma własne trudności, przyzwyczajenia i potrzeby. Autorka zdecydowała się również osadzić opowieść w świecie bliższym polskim dzieciom.

– Chciałam, żeby to nie były żyrafy, kojoty i żółwie, tylko zwierzęta, które możemy spotkać, wychodząc z domu. Żeby to była rzeczywiście społeczność. W zasadzie ta dzika banda to taka grupa przedszkolaków.

Las stał się więc metaforą przedszkola – miejsca, w którym spotykają się różne temperamenty, rodzą się przyjaźnie, pojawiają konflikty i gdzie każde dziecko musi znaleźć swoje miejsce.

Co się stanie, kiedy pojawi się ktoś nowy?

Bohaterowie „Dzikiej bandy” tworzą pozornie uporządkowany świat. Mają swoich przyjaciół, ustalone relacje i przyzwyczajenia. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy w lesie pojawia się nowy członek społeczności.

Malina Prześluga celowo połączyła zwierzęta w pary, aby pokazać, jak obecność kogoś nowego może zachwiać dotychczasowymi relacjami.

– Kiedy wszyscy są sparowani i nagle pojawia się ktoś nowy, może nastąpić jakieś przetasowanie. To w naturalny sposób budzi nasz lęk – tłumaczy autorka.

Jedną z takich par tworzą wilczek i ślimak. Pierwszy zawsze chce wygrywać, dominować i być przed wszystkimi. Drugi jest jego całkowitym przeciwieństwem – spokojnym, kontemplacyjnym stworzeniem, któremu dobrze jest tak, jak jest.

Jest również rodzeństwo lisów. Choć bliźniaki wyglądają identycznie i mają wszystko po równo, nieustannie ze sobą rywalizują. Każde jest przekonane, że drugie ma lepiej.

– Na takich figurach podobieństw i różnic chciałam budować całą bandę – opowiada Prześluga.

W ten sposób powstała opowieść nie tylko o emocjach poszczególnych bohaterów, lecz także o mechanizmach funkcjonowania dziecięcej grupy. O zazdrości, rywalizacji, przywiązaniu i niepewności, która pojawia się wtedy, gdy dotychczasowy porządek zostaje naruszony.

Dialogi podsłuchane w przedszkolu

Jak opowiedzieć o dziecięcych emocjach, nie popadając w infantylność ani moralizatorstwo? Malina Prześluga przyznaje, że niezwykle pomocne okazało się jej doświadczenie rodzicielskie.

– Mój syn jest teraz w drugiej klasie podstawówki, ale ja mam całe przedszkole przerobione. Tę grupowość, tę społeczność, w której różnie bywa, te wszystkie konflikty – mówi pisarka.

Wiele dialogów w „Dzikiej bandzie” ma swoje źródło w autentycznych dziecięcych rozmowach, które autorka zapamiętała podczas przedszkolnych lat syna.

– Starałam się, żeby dialogi poszczególnych postaci były często cytatami z tych przedszkolnych przekomarzeń i rozmów. Potrafię pewne rzeczy podsłuchać, zapamiętać, a potem bezczelnie wykorzystać w pisaniu.

Tak powstała między innymi kłótnia lisiego rodzeństwa, oparta na rzeczywistych sprzeczkach dzieci. Dzięki temu zwierzęcy bohaterowie mówią językiem, który młodzi widzowie doskonale rozpoznają.

Teatr, z którego dzieci mają wychodzić z uśmiechem

Dla Pawła Kuźmy „Dzika banda” jest debiutem reżyserskim. Jak przyznaje, tekst Maliny Prześlugi od początku podpowiadał mu sposób opowiedzenia tej historii na scenie.

– Tekst jest tak napisany, że sam się niesie. Nie trzeba karkołomnych popisów ani niczego dodawać. Starałem się stworzyć ten świat, który tam jest: las i dziką bandę mierzącą się z problemem nowego członka społeczności.

Reżyserowi zależało przede wszystkim na stworzeniu kolorowego, dynamicznego przedstawienia, które dostarczy dzieciom radości. Inspiracją były również obserwacje jego własnych dzieci – dwu- i czterolatka.

– Często spektakle dla dzieci próbuje się robić w taki moralizatorski sposób. Ale nie ze mną! Chcę oczywiście, żeby widz z czymś wyszedł. A mianowicie z uśmiechem. Największym komplementem będzie, jeśli dzieci powiedzą: mamo, tato, ja chcę jeszcze raz.

Kuźma podkreśla, że teatr dziecięcy daje twórcom szczególną możliwość budowania opowieści, po których zarówno mali, jak i dorośli widzowie mogą poczuć się lepiej.

– Chciałbym, żeby po tym spektaklu została taka myśl, że będzie dobrze.

Kolorowy las, muzyka i jeleń niczym Elvis Presley

Ważnym elementem przedstawienia jest jego strona wizualna. Scenografię i lalki zaprojektował Igor Fijałkowski, muzykę skomponował Michał Wereda, a za reżyserię i choreografię odpowiada Paweł Kuźma.

Twórcy chcieli stworzyć baśniowy świat, ale jednocześnie zadbać o to, by zwierzęcy bohaterowie byli bliscy dzieciom. Dlatego mają nie tylko charakterystyczne cechy osobowości, lecz także własne ubrania, fryzury, mimikę i sposób poruszania się.

Malina Prześluga podkreśla, że ostateczny kształt każdej postaci jest wynikiem współpracy autorki, reżysera, aktorów i scenografa.

– Czasami podczas pisania wyobrażam sobie realne zwierzęta i realny las. Myślenie teatrem nie zawsze mi wtedy towarzyszy. Dopiero później wszystko weryfikuje się na scenie.

Paweł Kuźma szczególnie wyróżnia malowniczą scenę z żabką i ropuszką, w której chciał uzyskać niemal filmowy, baśniowy efekt. Ważną rolę w przedstawieniu odgrywa również rytm – nie tylko muzyczny, ale także wynikający z ruchu scenicznego.

Nie zabrakło też prawdziwie widowiskowych pomysłów. Jednym z bohaterów jest jeleń przypominający Elvisa Presleya, który ma własną piosenkę i efektowne wejście z kulą dyskotekową.

– To moja ulubiona postać – przyznaje reżyser.

Każde dziecko powinno znaleźć w tej bandzie swojego bohatera

Twórcy nie ukrywają, że zależało im na przedstawieniu różnorodności dziecięcych charakterów. W „Dzikiej bandzie” nie ma jednego wzoru właściwego zachowania. Są za to bohaterowie impulsywni, spokojni, zazdrośni, ambitni i tacy, którzy potrzebują więcej czasu, by odnaleźć się w grupie.

Malina Prześluga chciałaby, żeby każde dziecko mogło rozpoznać w którymś z nich siebie albo swojego przyjaciela.

– Kiedy piszę dla dzieci, bardzo ważne jest dla mnie, żeby każde dziecko wyszło ze spektaklu z takim poczuciem, że o którejś z postaci może powiedzieć: to jest mój ziomek!

„Dzika banda” miała premierę w krakowskim Teatrze Groteska we wrześniu. Kolejne przedstawienia zaplanowano na listopad.

Na koniec: powrót do świata „Animarium”

Podczas spotkania w „Radiowej Czytelni” Malina Prześluga opowiedziała również o swojej najnowszej książce „Animarium. Pszczoły i płomienie”, wydanej przez Dwie Siostry. To druga część fantastycznej opowieści, w której czytelnicy ponownie trafiają do świata pełnego niezwykłych stworzeń i tajemnic.

– Jeszcze więcej tego świata, jeszcze więcej Animarium. Przy okazji rozwikłanie kilku tajemnic, z którymi zostawiłam czytelnika po pierwszej części – zapowiada autorka.

Większość wydarzeń rozgrywa się tym razem w niezwykłej krainie zwanej Znikanią, określanej również jako Niewidź, Niebądź lub Tuż-Tuż. To miejsce niedostępne dla zwykłych ludzi, zamieszkane przez osobliwych bohaterów.

Czytelnicy spotkają tam między innymi stada galopujących krzeseł i żarłoczne walizki. Pojawią się nowe postacie, kolejne zagadki i odpowiedzi na pytania pozostawione w pierwszym tomie.

O tym, co jeszcze kryje Znikania, trzeba już jednak przekonać się podczas lektury.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego