Jak pan odbiera decyzję Donalda Trumpa o nałożeniu na Unię Europejską ceł sięgających 20%? Czy to już jest rzeczywista wojna handlowa, czy może jednak zaproszenie do negocjacji? Tak twierdzą niektórzy z liderów państw europejskich.
- Ja myślę, że po wprowadzeniu tych ceł, które Trump nazwał Dniem Wyzwolenia dla gospodarki amerykańskiej, po jakimś czasie dojdzie do redukcji tych stawek. To może wpłynąć negatywnie na amerykańską gospodarkę. Zapowiedzi odwetów już słychać. Najmocniej zareagowały Chiny, które chcą ograniczyć inwestycje w USA. Cła zostały potraktowane jako cła wzajemne. Zostały ustalone te stawki na podstawie wszystkich opłat, którymi są obłożone importowane rzeczy z różnych krajów i ta stawka stanowi połowę tych wszystkich obciążeń. W wypadku UE to 20%, w wypadku Chin to już 34%.
49% Kambodża.
- Tak. To dwa kraje, które mają prawie 50% stawki. Tam ta wymiana handlowa nie jest jednak tak duża. Polska jest w dobrej sytuacji. My więcej importujemy, niż eksportujemy. To pokłosie dużego importu skroplonego gazu. My nie narazimy się na wielkie reakcje. Ekonomiści przeliczyli, że agresywna polityka USA może doprowadzić do spadku PKB w Polsce jako 0,46%. To nie będzie załamanie.
Liczy pan na dotkliwą odpowiedź Europy, czy raczej symboliczną, by nie palić mostów, bo pole do negocjacji jest? Choć pamiętajmy z drugiej strony, że na Rosję ceł Stany Zjednoczone nie nałożyły.
- Ani na Białoruś. To fakt. Uważam, że rzeczą, która bardzo denerwowała Trumpa, to fakt, że europejskie samochody były obłożone wysokim cłem, a amerykańskie w Europie nie. Te stawki na Europę były pokłosiem nierówności ws. ceł samochodowych. Po kilku miesiącach, jak zobaczymy wpływy na gospodarki, będzie pole do negocjacji. Wszystko trzeba brać pod uwagę. Cła na samochody z Meksyku i Kanady to 10%. Dlaczego? Tam amerykańskie koncerny mają fabryki. Dajmy sobie czas, żeby to przeanalizować.
Nie do końca rozumiem wypowiedź premiera Tuska, który napisał, że przyjaźń oznacza partnerstwo, a partnerstwo oznacza prawdziwie wzajemne taryfy. Dodał, że potrzebne są odpowiednie decyzje. Czyli co tak naprawdę? Trudno to zrozumieć.
- Trzeba poczekać na efekty ekonomiczne tej wymiany ciosów między USA i innymi krajami w Europie i Azji. Nie ma co podejmować nagłych decyzji. Trump jednego dnia coś ogłasza, jutro to nie jest aktualne. Poczekajmy.
Czuł się pan zażenowany wczorajszą awanturą w Sejmie, którą wywołali Jarosław Kaczyński i Roman Giertych?
- Wywołał aferę Jarosław Kaczyński. Żenujące jest jedno. Jak notowania PiS i ich kandydata Karola Nawrockiego spadają, PiS wykorzystuje tragedie. Każda śmierć jest tragedią. Było to widać w wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego. On wspomniał śmierć Barbary Skrzypek, przywołał śmierć pracownika bura poselskiego PiS i oskarżył Romana Giertycha, że jest największym sadystą. Mamy prawo do riposty w Sejmie. Marszałek zezwolił Romanowi Giertychowi na ripostę. Jarosław Kaczyński chciał wrócić na mównicę i były utarczki słowne. To się tak nie skończy delikatnie dla posłów PiS. Są nagrania, wypowiedzi. Skandowanie: „morderca”…
Posłanka Iwona Arendt?
- Tak. Ona jest gwiazdą mediów. Kilka tygodni temu była afera związana z jej partnerem, który okazał się osobą mało rzetelną. Teraz posłanka ze wskazaniem palcem na Romana Giertycha woła „morderca”. To niedopuszczalne. Sejm traci wiarygodność.
To trochę tak, jakby Koalicja Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość umówili się, by tą awanturą wesprzeć Konfederację i pokazać, jaka to jest siła, że się odcina od tego sporu, trzyma dystans od tych najbardziej rozpalonych polskich dyskusji.
- Nie wiem, czy Konfederacja zyska. Wypowiedzi kandydata na prezydenta, posła Mentzena ws. kobiet, które zostały zgwałcone... W jego przekonaniu to jest „nieprzyjemność”. Oni się sami dyskwalifikują jako partnerzy do rozmowy. Spadki Mentzena to tego efekt. Wykorzystają te spory z sali plenarnej? Nie sądzę, żeby to spowodowało wzrost poparcia dla Konfederacji.
Koalicja Obywatelska uzgodniła z koalicjantami udział w Marszu Patriotów, który ma się odbyć jednak 25 maja, czyli pomiędzy pierwszą a drugą turą?
- To dobra decyzja. Nasi koalicjanci mają swoich kandydatów. Trudno, żeby się angażowali w marsz patriotów, który ma być wsparciem dla Rafała Trzaskowskiego. Zakładamy, że Rafał będzie w II turze. Nie wiemy z kim, ale przełożenie daty na 25 maja to właściwa decyzja. Wtedy wszystkie siły demokratyczne mogą wesprzeć kandydata KO, który będzie w II turze.
Deklaracje słyszymy ze strony Lewicy. A Trzecia Droga? Pamiętamy, co było między pierwszą a drugą turą 5 lat temu.
- Tak, ale przypomnijmy sobie, że Trzecia Droga na marszu z 2023 roku wiele zyskała. Apele Donalda Tuska, żeby głosować na Trzecią Drogę, przyniosły efekt. Notowania Trzeciej Drogi po tym marszu bardzo wzrosły. Takie działania są słuszne. Trzecia Droga pewnie się włączy.
Są jakieś deklaracje? Jeszcze raz powrócę do wypowiedzi Szymona Hołowni sprzed 5 lat, między pierwszą a drugą turą. Pytam głównie o deklaracje ze strony Polski 2050.
- Myślę, że nie będzie problemu. Jak Szymon Hołownia nie wejdzie do II tury, na pewno będzie apelował o głosowanie na Rafała Trzaskowskiego.
Sztab Karola Nawrockiego chciałby, żeby doszło do debaty Trzaskowski-Nawrocki jeszcze przed pierwszą turą. Wyborcom należy się taka debata?
- Nie wiemy, z kim by miała być debata. Z Tadeuszem Batyrem, czy Karolem Nawrockim? Jeden jest kandydatem obywatelskim, drugi kandydatem PiS. PiS się przyznał, że to jednak kandydat partyjny. Jego notowania tak poleciały, że Jarosław Kaczyński apeluje o głosowanie na kandydata PiS. Taka debata 1 na 1 powinna być, gdy Karol Nawrocki będzie w II turze z Rafałem Trzaskowskim. Debata wszystkich kandydatów jest przed I turą. Taka wersja jest właściwa. Karol Nawrocki chce sobie podbić popularność. Nie uda mu się to. Jak wejdzie do II tury, pewnie będzie okazja do debaty.
A szerzej? Debata Trzaskowski, Nawrocki, Mentzen przed pierwszą turą?
- Zwykle takie debaty odbywają się przy udziale wszystkich kandydatów. To forma demokracji, która mnie odpowiada. Wszyscy muszą być równo traktowani jako kandydaci. Dajmy szansę wszystkim, żeby przedstawić swoje programy. Taka wielka trójka nie jest dobrym rozwiązaniem.