Był legendą za życia. Miał niezwykły dar do prezentowania muzyki. To z nim chcieli grać najwięksi: Martha Argerich, Gidon Kremer, Witold Małcużyński, Maurizio Pollini, Artur Rubinstein, Krystian Zimerman, czy Światosław Richter. Swoją batutą podbił niemal cały świat, występując we wszystkich ważniejszych ośrodkach Europy, a także w Japonii, Chinach, Mongolii, na Kubie, w Meksyku, Australii, Nowej Zelandii i Libanie. Jerzy Katlewicz, dyrygent i pedagog, niezwykła postać polskiej muzyki zmarł 16 listopada zeszłego roku. W pierwszą rocznicę śmierci wspominać go będą jego uczniowie: Tomasz Chmiel i Tomasz Tokarczyk oraz córka Beata Katlewicz. Koło Kultury, poniedziałek, 14 listopada, godz. 21.