Przechodzi pan do Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Czy pan chciał sam tej zmiany?
Lepiej komentować rzeczy, które się już formalnie zadziały, ale w momencie kiedy już tyle mediów o tym pisało i mówiło, nie będę moich wyborców wprowadzał w błąd. Wyraziłem zgodę na przejście do tego ministerstwa. Taka jest decyzja mojego środowiska politycznego i rekomendacja Władysława Kosiniaka-Kamysza. Teraz odpowiedni wniosek leży na stole u pana premiera Tuska.
Czyli dostał pan propozycję nie do odrzucenia. Przecież zawsze lepiej się ogrzewać w blasku sportowców niż odpowiadać za mieszkalnictwo.
Nie, nie jestem tutaj niewolnikiem. Podjąłem decyzję świadomie, nic nie musiałem. W rozmowie podjęliśmy taką decyzję. Chyba wszyscy obserwatorzy sceny politycznej widzą, w jaki sposób dzisiaj mówimy o przedsiębiorcach. My szliśmy do tych wyborów, żeby przypilnować gospodarki. Widać, że w tej koalicji to trochę trzeszczy.
Mówi pan o składce zdrowotnej dla przedsiębiorców.
Ne tylko. Tu chodzi o deregulację. Wiemy, że w tej chwili premier Tusk się w to wszystko zaangażował. Nawet opozycja chwali Ministerstwie Obrony Narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza i Ministerstwo Infrastruktury Dariusza Klimczaka.
Kto przyjdzie za pana do Ministerstw Sportu?
Rozmawiamy na ten temat. Chcemy, żeby to co ja rozpocząłem, ułożyłem, było fajnie kontynuowane. Ja oczywiście od sportu daleko nie odchodzę. Na pewno sercem będę z nim i będę doradzał tej osobie w sposób bezpośredni.
Dobrze, że pan mówi o sporcie, bo Ministerstwo Sportu zostawi pan bez dokończonych projektów. Mówimy tutaj o stacji narciarskiej na Nosalu, remoncie Kolnej, centrum wspinaczkowym na Akademii Kultury Fizycznej. Wiceminister z Małopolski tego nie dowiózł?
Żeby zrealizować te inwestycje, to trzeba czasu. Wszystkich te trzy ułożyłem na fajnych torach. Jeżeli chodzi o Nosal, to sprawy są w sądzie. Inwestor, czyli Tatrzański Park Narodowy, chce to realizować. Środowisko sportowe popiera to. Lokalny samorząd to popiera. Wszyscy to popierają. Blokuje to jedna z organizacji, która nazywa się proekologiczną. Uważam, że tu wystarczy dobra wola. Wiem, że odpowiedni decydenci również w innych ministerstwach dojrzeli do tego prowadziłem z nimi długotrwałe rozmowy. Jeżeli chodzi o Kolną, to ona jest w najlepszym położeniu. Najpierw musimy przebudować stopień wodny Kościuszko, żeby spiętrzenie wody tam było odpowiednie do parametrów, które są potrzebne. Tu są zakończone rozmowy z Wodami Polskimi. Według mnie ma to być harmonijnie zrobione, a potem nie ma absolutnie żadnych przeszkód, żeby miasto potwierdziło to formalnie złożonym wnioskiem do inwestycji strategicznych. Na to w ministerstwie już czekają.
A centrum wspinaczkowe Akademii Kultury Fizycznej?
Rozmawialiśmy ostatnio długo z moim przyjacielem, rektorem Akademii Wychowania Fizycznego Andrzejem Klimkiem a także z Tomaszem Marcem, dyrektorem Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie o tym, jak to ma wyglądać? Oni przygotowują teraz PFU. Mam nadzieję, że w tym roku zostanie złożony ten wniosek. Ja oczywiście go będę popierał. Ja jestem posłem z Krakowa, akurat mówi pan o moich małopolskich i krakowskich tematach. Doświadczeń trochę mam i myślę, że zostawię dobrą ziemię w tym moim obszarze zarządzania, a nie spaloną.
Teraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Rząd chce stworzyć rejestr domów i mieszkań, żeby w ogóle wiedzieć, gdzie budować. Czy tak naprawdę skończy się budową mieszkań socjalnych w największych miastach?
Jest bardzo dużo pomysłów różnych stron koalicji. Trzeba to uporządkować. Nie jest to łatwe, bo są dość rozbieżne poglądy. To jest tylko jeden z przykładów. Nie chciałbym tutaj na samym początku mówić, w jakim kierunku będę myślał, natomiast chciałbym rzeczywiście bardzo transparentnie tę sprawę raz na zawsze załatwić. To jest chyba najbardziej gorąca działka w tym ministerstwie i niejeden minister się na tym poślizgnął. W związku z tym tu trzeba według mnie bez kombinatoryki. Proste rozwiązania tak, aby przede wszystkim spowodować, żeby więcej tych mieszkań się budowało, czyli zwiększyć podaż, bo jeżeli będzie więcej mieszkań, to będą one tańsze. Przynajmniej tak powinno być, chociaż nigdy nam się to do tej pory nie udawało, bo ceny w takim Krakowie rosną z roku na rok.
Czy ten nowy program mieszkaniowy, to jest w ogóle program dla Krakowa przy deficycie gruntów?
Pan mówi o deficycie gruntów, a my mamy pewną analizę polityczną naszego środowiska. W klubie PSL Trzecia Droga był jeden klub poświęcony tylko na ten na ten temat chyba parę tygodni temu i mówiliśmy premierowi Kosiniakowi-Kamyszowi, ale też między sobą, jak wiele, nieużytków leży w rękach PKP, również ministra obrony narodowej. To są tereny kompletnie nieprzydatne do obronności, bo tam pewnie nie będzie schronów i PKP też tymi gruntami nie zarządza. Te grunty należące do Skarbu Państwa należy wykorzystać. Już nawet poprzednicy o tym mówili. Nie zrobili tego. Myślę, że tu jest zrozumienie. Tylko jak nimi zarządzić transparentnie, żeby znowu nikt nie powiedział, że „ten minister podjął taką decyzję, bo zna się z deweloperami”? Utarło się, że słowo „deweloper” jest pejoratywne. Oceniamy ten zawód źle, że oni chcą nas tylko wyzyskać. To też są przedsiębiorcy. Nie możemy o nich tak myśleć, bo jak na wstępie to założymy, to o każdym ruchu w budownictwie będzie się mówiło, że ktoś na tym zarabia. Tak - przedsiębiorczość polega na tym, że ktoś musi zarobić, po to żeby ktoś mógł coś otrzymać.
Politycy robią wszystko, żeby nie być obecnie kojarzonymi z tym przedsiębiorcami.
Nie chcę tego komentować.
Przypomnijmy, że zajmuje pan w Ministerstwie Rozwoju i Technologii miejsce Jacka Tomczaka, którego kancelaria prawna współpracowała z deweloperami.
To są mity. Żadna kancelaria prawna. On jest zawodowo notariuszem. Jego żona jest notariuszem. Kto przychodzi do notariuszy? Ludzie którzy kupują i sprzedają nieruchomości, w tym również pewnie mieszkania. Najłatwiejszy zarzut, jaki można postawić notariuszowi, to że współpracuje z deweloperami.
To pokazuje, jak politycy boją się kojarzenia z deweloperami.
Niewątpliwie on miał swój pomysł, natomiast ta zbitka no i jakaś rywalizacja polityczna spowodowały, że on zrezygnował z tego urzędu. Ale wiele ciekawych rzeczy zostawił na ostatniej prostej, z których dzisiaj nawet pan Brzoska chyba korzysta.
Co z tymi sondażami Szymona Hołowni? Jak zmieni się rola Trzeciej Drogi w koalicji piętnastego października, jeśli skończy on wybory kilkuprocentowym poparciem?
O tym będziemy rozmawiać pewnie po wyborach. W tej chwili nie mamy innego scenariusza, politycznego wspieramy Szymona Hołownię. Myślę, że on byłby dobrym prezydentem. Natomiast znowu potwierdza potwierdza się rzeczywistość polityczna walki dwóch środowiska.
Do tego jeszcze dołącza Konfederacja.
Pan Mentzen, osobowość dla mnie nie wiem czy ciekawa. W tym parlamencie ja jeszcze nie widziałem, żeby on z kimkolwiek rozmawiał. Rozmawia czytając pewne przekazy i wrzucając do sieci, to jest dość dziwne. Patrząc na tę kampanię, mamy do czynienia z niedojrzałym kandydatem Prawa i Sprawiedliwości, niedojrzałym kandydatem Konfederacji…
W jakim sensie niedojrzałym?
To nie są osoby sprawdzone, jak widać po po ich historiach. Głosując na prezydenta, chciałbym widzieć człowieka, który w tych czasach poprowadzi sprawy polskie dobrze, bezpiecznie. Uważam, że Szymon Hołownia zrobiłby to lepiej jako człowiek jednak bardziej doświadczony od strony swojej działalności. Dał się przecież w jakiś sposób już prześwietlić będąc marszałkiem Sejmu.