Wakacyjne wspomnienia to najlepsza rzecz pod słońcem. W Przystanku Kulinarnym pełna smaku wizyta w Gruzji. To prawdziwie kulinarny raj, w którym chce się zostać na zawsze – bo jest pysznie i pięknie. Proszę sobie wyobrazić. Atmosfera 200 letniego domu, wielki drewniany taras, solidny stół pięknie nakryty, potem duża izba z pięknie rzeźbionym piecem, w którym żywo buzuje ogień. Na środku stoi solidny stół . W kolejnym pomieszczeniu znajduje się kuchnia, w której uwija się kilka kobiet w różnym wieku. Przygotowują ucztę. Zapach jest obezwładniający, tak pachnieć mogą tylko potrawy przygotowywane z bardzo dobrych składników. To miejsce daleko od miasta. W Gruzji ma to swoją wagę i sens. Sklepów z żywnością gotową, poza dużymi miastami, raczej nie jest wiele.
Gruzińska kuchnia ma wiele zalet, jest lekka, pełna warzyw, ziół, niesamowicie aromatycznych przypraw, także mięsa, ale ono nie jest jedzone codziennie, poza tym niespotykane u nas grzyby, takie jak muchomor cesarski (jak najbardziej jadalny). Wraz z grupą dziennikarzy i blogerów kulinarnych zwiedzałam Gruzję na zaproszenie GNTA - Gruzińskiej Narodowej Agencji Turystyki. Pewnego pięknego dnia trafiliśmy do Agro House Korena, gdzie wzięliśmy udział w warsztatach kulinarnych. Agroturystykę prowadzi Maja Kezewadze, a moim przewodnikiem i tłumaczem był Dawid Pakhuridze, rodowity Gruzin, winiarz i przewodnik turystyczny.
Posłuchaj wypowiedzi
Z agroturystyki pojechaliśmy dalej, by skosztować przydrożnego jedzenia. W jednym z barów jedliśmy matsoni, jogurt wytwarzany z mleka bawolic. Dawid pokazał nam także wieś, w której sprzedawane są górskie sery z Tuszetii. Zrobiliśmy sobie tam piknik ze świeżym chlebem, serem od górali i słodkimi pomidorami
Posłuchaj wypowiedzi
Z Gruzji przenieśliśmy się do innego smakowitego kraju, do Hiszpanii, a to za sprawą książki Bartka Kieżuna "Hiszpania do zjedzenia". Książkę, która jest zarówno przewodnika kulinarnym jak i opowieścią o kulturze tego kraju i jego zabytkach polecała Paulina Bandura