Zdaniem radnego Mirosława Biedronia to żadne wytłumaczenie. "To wydaje się naturalne i logiczne. Skoro mamy mniejszą ofertę to rzadziej z tego korzystamy. Nie tylko dlatego, że część osób ma wolne i nie korzysta, ale też dlatego, że oferta jest mniej interesująca" - mówi.
- Mówię to serio. Moglibyśmy rozważyć bezpłatną komunikację miejską w Tarnowie, ale warunek jest jeden. Trzeba znaleźć dodatkowe środki, które wpłyną do naszego budżetu - odpowiada prezydent Tarnowa Roman Ciepiela.
Na razie jednak miasto nie ma pieniędzy na utrzymanie takiej samej liczby kursów autobusów jak w ubiegłym roku. Dlatego ograniczało rozkład w styczniu.
Od poniedziałku jednak autobusy tarnowskiego MPK wracają do standardowego rozkładu jazdy. Wszystko po to, żeby - jak wyjaśniał prezydent Roman Ciepiela - nie doprowadzić do przepełnienia autobusów. Choć do takich przypadków nie dochodziło, nawet gdy obowiązywał ograniczony rozkład jazdy.
Jak podał Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie, na styczniowych ograniczenia rozkładu jazdy miasto zaoszczędziło 350 tysięcy złotych. W drugim tygodniu stycznia, kiedy obowiązywał standardowy rozkład jazdy, autobusami MPK podróżowało 126 tysięcy 933 pasażerów. Natomiast w pierwszym tygodniu ferii, gdy wprowadzono ograniczony rozkład jazdy, 94 tysiące 718 osób.
To jednak nie koniec, bo miasto musi jeszcze znaleźć kolejne oszczędności w komunikacji publicznej, bo za przekazane 27 milionów złotych MPK nie jest w stanie wykonać takiej samej liczby kilometrów jak przed rokiem. W sumie w ciągu roku liczba tzw. wozokilometrów miała się zmniejszyć o około 10 procent. Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie nie podał jeszcze spodziewanych w ciągu roku kolejnych ograniczeń.
Prezydent Tarnowa powiedział, że do wprowadzenia bezpłatnej komunikacji publicznej w przyszłym roku miasto musiałoby znaleźć około 6 milionów złotych, które w tej chwili uzyskuje z biletów. Do tego miasto dokłada z własnego budżetu 21 milionów złotych, co jest jednak kwotą niewystarczającą. Roman Ciepiela zasugerował radnym, że pieniądze potrzebne dla zapewnienia bezpłatnej komunikacji mogłyby pochodzić z podwyżki podatków, ale na ich podniesienie nie chce się zgodzić większość radnych.