Od początku było wiadomo, że za podpaleniami stoi jedna osoba. Zatrzymany strażak przyznał się do winy. "On nie potrafił wyjaśnić dlaczego podpalał budynki. Jednak ze względu na szkody i zagrożenie jakie powodował, grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności" - mówi Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.
Jak dodaje Ciarka, zatrzymany strażak prawdopodobnie trafi do aresztu.
(Karol Surówka/ko)