Katrzyna Chociaj tłumaczy, że w zawodzie grafika pracuje 12 lat. Podkreśla, że wie co jest dozwolone, a co nie. Tłumaczy, że chciała wykorzystać literę "W" i w jej zamyśle miała ona przypominać koronę. Podobieństwo do innego znaku jest przypadkowe.
"Zdaję sobie sprawę, że logotypy są do siebie bardzo podobne, to jednak posiadają istotne różnice - kolor, brak cienia, kąt nachylenia, kolejność warstw" - pisze autorka w przesłanym Radiu Krakow oświadczeniu.
Przeprasza i dodaje, że jeżeli gmina wycofa jej prace z konkursu, to nie będzie mieć wobec gminy żadnych roszczeń.
Dodajmy, że autor zwycięskiego logo miał zgarnąć nagrodę wysokości 5 tysięcy złotych. Dodatkowe 3 tysiące gmina miała zapłacić za prawa do wykorzystywania znaku.
(Marek Mędela/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: